Zaloguj

Zaloguj

rockets

Zapraszam na krótką relację z meczu z Rockets po którym to lądujemy na 8 pozycji w tabeli.

Houston mocno osłabione brakiem Oladipo nie mogło sprostać dziś naszej drużynie, która z meczu na mecz zaczyna mi się coraz bardziej podobać. Wynik otworzył Cobas kolejną swoją prawie trójką. Całkiem ładnie weszliśmy w mecz, widać było motywację, widać obronę. Pięknie przeprowadzaliśmy kontry. Wszystko to pozwoliło objąć nam w połowie kwarty prowadzenie 22 do 7. Miło było patrzeć jak to my tak klepiemy przeciwnika. Przeciwnicy jednak w kosza też potrafią grać i po pierwszej kwarcie tablica wskazywała już tylko 29 do 24 dla Byków. Początek drugiej odsłony meczu okazał się znacznie gorszy i jużpo chwili to gospodarze objęli prowadzenie. Od tego momentu graliśmy punkt za punkt. Ładnie prezentował się nasz rookie, który swoją grą przypomina czasami ogranego na wielu parkietach ligi weterana. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 54 do 48 i nic nie zapowiadało tego co dokonać się miało w trzeciej odsłonie meczu.

Trzecia kwarta meczu z Houston złotymi zgłoskami zapisze się w historii klubu. Styl gry, luz jaki prezentowali wszyscy gracze, łatwość zdobywania punktów, wszystko to sprawiło, że tę kwartę wygraliśmy 46 do 26 i czwarta kwarta było już tylko formalnością. Bardzo cieszy fakt, że patrząc na grę naszych Byków nie było obawy, że takie prowadzenie w czwartej kwarcie chłopaki roztrwonią jak za czasów łysego na ławce.

Wygrywamy, wskakujemy na 8 miejsce i pniemy się w stronę prognozowanego przeze mnie 4 miejsca na koniec sezonu.

Plusy:

- trzecia kwarta – grajmy tak częściej

- Wendell – 18 pkt. 13 zbiórek – takiego człowieka nam potrzeba

- Zach – no jak go nie kochać

- Patrick – rozwijaj się nam młody byku, rozwijaj

- Tadeusz i Temple – no jak ja obu lubię w tym sezonie

- 24 punkty Cobasa

Minusy:

- po takiej trzeciej kwarcie pozwolę sobie ich dzisiaj nie zauważać

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież