Zaloguj

Zaloguj

lauri vs NY

Zaśnieżone Chicago przywitało dziś nowojorczyków.

Mecz przeciwko drużynie Thibsa zaczęliśmy piątką: Lauri, Coby, Gafford, Williams i LaVine.

O dziwo wygraliśmy pierwszą piłkę lecz od razu zaliczyliśmy stratę, zaraz potem kolejną. Po 50 sekundach meczu Donovan wziął przerwę na żądanie a ja przypominam sobie jak w poprzednim sezonie człowiek zwany „trenerem” nie brał przerwy gdy traciliśmy 16 punktów z rzędu. Cieszy fakt, że nareszcie mamy szkoleniowca z prawdziwego zdarzenia. Twarda obrona z jakiej słynie Thibodo sprawiała nam kłopoty, szczęśliwie do był tylko NY ( jakże to dziwnie brzmi dla kogoś kto dorastał w latach 90 – tych) . Zachwycała agresja z jaką grał Lauri. Wpadały nam trójeczki a do tego profesor Young rozdawał przecudowne podania. Niestety gdy na boisku zawitali Sato i Porter wyglądaliśmy trochę jak byśmy grali 3 na 5. Po pierwszej kwarcie prowadziliśmy 32 do 27. Kolejna kwarta to gra punkt za punkt. Szalał Lauri, który w połowie tej odsłony miał uzbierane już 18 punktów. Po pierwszej połowie prowadziliśmy 59 do 55.

Drugą połowę Lauri zaczął trójeczką. Potem zachwycił wjazd Cobasa i powiem wam, że ja takie Byki chcę oglądać.  Ładnie grał Lauri, ładnie zaczął grać Zach, cudownie grał Tadeusz. Niestety straty spowodowały, że na siedem minut do końca meczu prowadziliśmy tylko jednym punktem. Tym razem daliśmy sobie jednak radę w końcówce. Dobra obrona Lauriego którą wykorzystał Zach znów sadząc piękną trójkę gdy zegar zbliżał się do 48 minuty. Na parę sekund przed końcem prowadziliśmy sześcioma punktami, co jak wiemy w przypadku Chicago nie dawało jednak pewności zwycięstwa. Kończymy wynikiem 110 do 102 i wygrywamy pierwszy z dwumeczu z NY.


Plusy

- asysty

- LAURI

- Young i Tample – dwaj weterani, których warto mieć w składzie

- dobry mecz Gafforda

- widoczna motywacja do i dobra atmosfera w zespole

Minusy

- STRATY

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież