Zaloguj

Zaloguj

lakers davis

Zapraszam na krótką relację z meczu z mistrzem.

Pozbawieni dziś obu Juniorów wystartowaliśmy z Gaffordem. Od pierwszych minut meczu widać było, że łatwo nie będzie. Goście mocno postawili obronę a nasza skuteczność pozostawiała wiele do życzenia.  Chwila gry i na tablicy widniał wynik 20 do 6 a my wyglądaliśmy, jak byśmy przestraszyli się mocnego rywala. Nie graliśmy nic, nie potrafiliśmy skończyć punktami nawet kontry w przewadze 3-1. Nie było też widać pomysłu na grę. Na boisku pojawił się Felek a my wyglądaliśmy, jak byśmy ten mecz już oddali. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 29-17 i trzeba otwarcie powiedzieć, że był to łagodny wymiar kary. W drugiej kwarcie konsekwentnie nie graliśmy nic i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 66-33 a mój net śmigał mniej więcej tak jak Byki. Postanowiłem więc, że resztę tego łomotu obejrzę sobie rano.

Po przerwie zaczęliśmy funkcjonować jako zespół. Postawiliśmy się trochę Lebronowi i spółce i pokazaliśmy, że grać w kosza potrafimy. Nareszcie trafiliśmy też pierwszą trójkę. Niemniej Lakersi do końca spokojnie kontrolowali spotkanie a w czwartej kwarcie ich gwiazdy mogły z uśmiechem oglądać grę z ławki. W końcówce udało się troszkę podgonić wynik, co nie zmienia faktu, że mecz przegraliśmy pokazując się od nienajlepszej strony. Takie mecze będą się naszej młodej drużynie przytrafiać i cieszy mnie tylko fakt, że jak przegrywać to z mocniejszym przeciwnikiem.

Plusy:

- nie przegraliśmy drugiej połowy

- statystyki z meczu nie są tak złe jak to wyglądało w rzeczywistości

- mamy dobry materiał szkoleniowy do pokazywania zawodnikom z komentarzem „tak nie róbcie”

Minusy:

- w pierwszej połowie wszystko

- obrona przeciwko panu nazwikiem Davis (37 punktów w 28 minut)

Skrót spotkania można zobaczyć tutaj:

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież