Zaloguj

Zaloguj

012F3B2E F766 4813 8FE1 36AE6F0CE941

Co to był za mecz! Miło oglądać Chicago jako zespół który jest świadomy swoich mocnych stron i walczy jak równy z równym z topową drużyną na ich parkiecie. Mocny start zaliczył Zach LaVine i pierwsza kwarta to w zasadzie jedna historia, 8/8 z gry, 19 punktów i prowadzenie Chicago po perfekcyjnej grze zespołowej? Na pewno było to najlepsze 12 minut koszykówki w tym sezonie. W drugiej odsłonie swoje mini show rozpoczął Coby WHITE rzucając 10 punktów w 72 sekundy, po kolejnej trójce, Lakers wzięli timeout a ręcę rozkładał nawet LeBron James. Brakowało Bykom momentami trochę szczęścia w obronie, w momencie kiedy zacieśniali pomalowane, trójki seryjnie trafiali Mathews, Kuzma i Caruso.

Druga połowa spotkania rozgrywana była pod dyktando Lakers, to oni utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie, wychodząc na początku czwartej kwarty nawet na 12-punktowe prowadzenie. Chicago głównie dzięki duetowi Young i Temple goniło wynik, pomagała dobra obrona Patricka Williamsa i Zacha LaVine'a. W ostatniej minucie meczu genialną trójkę Z rogu, z odejścia trafił Temple doprowadzjąc do wyniku 115-116, Chicago w obronie spisało się na piątkę z plusem i mogło kończyć mecz akcją w ataku. Na 4 sekundy przed końcem rzutu nie trafił Zach, a w ostatniej akcji Lakers pokazali iście mistrzowskie IG wyrzucając piłkę pod własny kosz, przez co Bykom udało się sfaulować Schroedera na pół sekundy przed końcem. 

Detale, tylko detale które Billy Donovan z pewnością rozpracuje dzielą Chicago od miana zwycięskiego zespołu. Bo Teamem przez wielkie T jesteśmy już teraz!

Plusy:

Zach LaVine - jego potencjał w ofensywie to kaliber Topu Ligi, gdyby trafił Game Winnera z Lakers byłoby o tym bardzo głośno przez miesiąc

Wendell Carter Jr - Może to był jego statement game? Bardzo pewny w ataku, dużo siłowej gry z Gasolem i Harellem

Temple i Young - dojrzałość, skuteczność. Naprawdę dobrze widzieć, że weterani to w tym sezonie wartość dodana a nie przypadkowa wynikająca z potrzeby podpisu kogoś za minimum

Minusy:

Denzel Valentine - no nie przekonam się nigdy do Denzela...nie myśli, nie skacze, nie broni :(

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież