Zaloguj

Zaloguj

dotson

Kiedy opadł kurz po tegorocznym drafcie i kibice Bulls z mieszanymi uczuciami wracali do rzeczywistości, Karniosovas i Eversley wykonali jeszcze jeden ruch.  Korzystając z opuszczenia go w drafcie, Chicago zdecydowali się na podpisanie kontraktu z rozgrywającym uczelni z Kansas – Devonem Dotsonem.

Zapewne nie umknęła wam informacja, że nowy gracz Bulls pochodzi z Wietrznego miasta i to jest fakt, który sprawia, że większość lokalnych kibiców ocenia ten ruch pozytywnie. Możemy jednak założyć, że nie był to jedyny powód tej decyzji Zarządu Byków. W tym wpisie postaram się sprawdzić, co za tym ruchem stało.

Urodzony w 1999 roku Devon od czwartego roku życia jako swoją pasję obrał koszykówkę. W latach świetności Derricka Rose’a to tego gracza Bulss młody adept koszykówki z Chicago wybrał na swojego idola. Jako nastolatek oglądał wielokrotnie jego mecze, próbując potem odtwarzać ruchy najmłodszego MVP w historii ligi NBA.

Do szkoły średniej Dotson uczęszczał do szkoły Providence Day School w Charlotte. By upamiętnić swój wzór, wybrał grę z numerem 1.

Tutaj zakończył edukację, zaliczając w ostatnim sezonie średnie na poziomie 28.5 punktu, 6.8 zbiórki i 5.1 asysty na mecz. Doprowadził swój zespół do szóstego tytułu mistrza konferencji.

Łącznie zaliczył 2607 punktów dla Providence i został liderem wszechczasów w zdobyczy punktowej w historii tej szkoły. Za swoją grę został trzykrotnie wybrany do najlepszej drużyny stanu i czterokrotnie do drużyny konferencji. Na koniec zagrał także w meczu najlepszych zawodników ze szkoły średniej (McDonald's All-American Game) w 2018.

Karierę koszykarską kontynuował na uczelni Kansas, gdzie od początku wskoczył do składu jako startowy rozgrywający. Już w pierwszym meczu zdobył 16 punktów i zaliczył 3 przechwyty. Dotson zdecydował się na dwa lata gry na tej uczelni. W drugim (lepszym) sezonie zaliczał 18.1 ppg, 4.1 rpg oraz 4.0 apg. Po tym roku uznał on, że jest gotowy na grę na najwyższym poziomie i przystąpił do draftu.

Sam swoją decyzję motywował następująco:

Po testach w ubiegłym roku, wydaje mi się, że pokazałem drużynom w NBA, że mogę im pomóc w wygrywaniu na różne sposoby. Pełniłem przywódczą rolę jako point guard najlepszego teamu w Ameryce. Udowodniłem, że mam umiejętności kreowania i rozgrywania pick and rolli i izolacji czy kontr. Byłem też najlepszym strzelcem w Big 12 i byłem piąty w asystach. Wreszcie pokazałem też, że potrafię punktować i kreować grę w kluczowych momentach, w końcówkach spotkań.

Co skłoniło włodarzy chicagowskiej drużyny, żeby szukać backupu dla backupu na pozycji numer jeden w tym właśnie zawodniku?

  • Często podkreśla się wyjątkową szybkość Dotsona. Umożliwia to drużynie, w której gra szybkie przechodzenia z obrony do ataku i wyprowadzania kontr. Nawet jego trener z Kansas – Bills Self – opisał Dotsona jako najszybszego gracza, jakiego kiedykolwiek trenował.

  • Ze swoją charakterystyką Dotson wydaje się pasować do obecnego trendu panującego w NBA. PG, który chętnie rzuca, ale też potrafi rozciągać defensywę i obsłużyć kolegów dobrym podaniem.

  • Wspomina się, że nad wyraz dobrze wyczuwa zachowanie obrony i od tego uzależnia swoje zagrania, co w połączeniu z jego szybkością czyni go niezwykle groźnym w ofensywie.

  • Często wjeżdża pod kosz i umiejętnie wymusza faule (średnio zaliczał 5.7 FT w mecz), co owocuje dodatkowymi zdobyczami punktowymi, bo trafia z linii na poziomie 83%. Przy tym posiada dość spory arsenał umiejętności kończenia takich wjazdów, mimo ograniczeń fizycznych. I choć jego przeciętne warunki fizyczne to jego największy problem, to nauczył się sporo nadrabiać dobrą atletyzmem.

  • Jak sam wspominał wielokrotnie, pokazywał, że nie puszczają mu nerwy w ważnych momentach i granie pod presją, czym niewątpliwie będzie gra w rodzinnym mieście, nie wpływa źle na jego performance.

  • Całkiem nieźle obsługuje partnerów podaniami na alley oop, co pewnie wpłynie pozytywnie na efektowność gry rezerwowych Bulls w garbage time. Już widzę te podania Dotsona nad kosz do Gafforda.

Każdy kij ma dwa końce, także obok niewątpliwych zalet Devona, wskazać musimy też problemy, które najpewniej sprawiły, że kluby ominęły go w drafcie.

Nie trzeba być znawcą uczelnianej koszykówki, by wskazać największy problem nowego gracza Byków – warunki fizyczne. Devon ma tylko 185 centymetrów wzrostu i 191 centymetrów rozpiętości ramion. Jego zasięg stojąc to 241 centymetrów. Te liczby nie zablokowały jego kariery na uczelni, ale mocno ograniczać będą go w NBA.

  • Mimo sporej odwagi przy podejmowaniu decyzji rzutowych, nie zawsze są one słuszne. Dotson w swoim drugim sezonie na uczelni miał problem ze skutecznością z dystansu (w pierwszym notował 36%), która spadła do poziomu zaledwie 31%.

  • Czasami jego szybkość obraca się przeciwko niemu i zdarza mu się gubić piłki (w obu sezonach miał ponad 2.5 straty na mecz).

  • Mimo wszystko bardziej nastawiony jest na punktowanie i raczej jego umiejętności podawania określa się mianem przeciętnych.

Chociaż można znaleźć sporo highlightów z jego akcjami w internecie, to nie odpowiadają one na pytanie jak niski PG poradzi sobie z elitarnymi defensorami z NBA. Sam ojciec zawodnika – Dana Dotson tak mówi o umiejętnościach syna:

„Devon to szybki, agresywny, zapalczywy rozgrywający, który gra z rozwagą, kontroluje tempo i wykorzystuje swoje IQ. Tworzy presję na obronie, ponieważ jest w stanie minąć obrońców dryblingiem i wbić się pod kosz, aby stworzyć okazję dla kolegów z drużyny lub sam je skończyć”.

Ciekawostki o Dotsonie:

  • Hobby Devona to ping-pong, lubi też gry komputerowe.

  • Jest synem Dana i Angeli Dotson, ma dwójkę rodzeństwa: brata Dalena i siostrę Ashlynn.

Zakontraktowanie gracza spoza draftu w dni tegoż to niecodzienna sytuacja w Bulls. Nie znalazłem informacji jak dalece ten ruch był planowany,a w jakim stopniu była to kwestia chwili i skorzystania z okazji. Co ciekawe w mock draftach Dotson typowany był do wyboru w początkowych pickach drugiej rundy, a nawet pojawiało się zainteresowanie wybierających z numerem 29 Raptors. Ostatecznie podpisał on kontrakt, który umożliwi mu nie tylko trenowanie z pierwszą ekipą Byków, ale również grę i rozwijanie swoich talentów w szeregach Wind City Bulls występujących w G League. Oficjalnie jego umowa opiewa na żałośnie małą (jak na warunki NBA) kwotę $79,568 zielonych za sezon i jest podpisany na zasadzie Two-Way contract.

Devon Dotson ma przed sobą sezon, w którym będzie mógł udowodnić, że jego warunki fizycznie nie przeszkodzą mu w grze na najwyższym poziomie. Bulls wyciągnęli zawodnika, który może pozytywnie zaskoczyć, a dodatkowo okraszono to ruchem marketingowym, według którego do ich ekipy trafia kolejny chłopak rodem z Wietrznego miasta. To może w dłuższej perspektywie tylko się opłacić. 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież