Zaloguj

Zaloguj

5c396d67df020image

Naszą serię 5na5 rozpoczęlismy od pozytywnego akcentu i wyboru MVP i MIP zbliżającego sie sezonu. Mimo apetytu na sukces, playoffy, odbicie się od dna konferencji musimy byc swiadomi, że poza wzlotami, progresem, rozwojem, ktos w tym zespole Nas rozczaruje, zaliczy regres, nie sprosta oczekiwaniom. Tak więc szybkie pytanie, który zawodnik Naszym zdaniem będzie największym rozczarowaniem tego sezonu w zespole z Chicago?

Marcin – w ostatnich latach Chicago Bulls zdecydowanie częściej kojarzyło się z rozczarowaniem, klapą i niewypałem niż z sukcesem. To boli, ale przynajmniej na papierze widać, że duet Paxson/Forman choć troszkę wyciągnęli wnioski z popełnionych dość niedawno błędów. Patrząc na skład, na oczekiwania, ciężko jednoznacznie określić kto może być w tej drużynie rozczarowaniem, kto może zawieźć oczekiwania, kto będzie poniżej wyznaczonego poziomu. Jednak mam swojego nieśmiałego faworyta.

Chandler Hutchison – razem z Bartkiem byliśmy podekscytowani, że Chandler to steal, nowa uboga wersja Pippena, role-player, obrońca itd… Pierwszy rok w NBA nie był zły w jego wykonaniu, mimo zaledwie 44 rozegranych gier miał fajne momenty. Natomiast drugi rok będzie moim zdaniem tragiczny. Po pierwsze Chandler dostał konkurencje w postaci Otto Portera Jr. po drugie do zdrowia może w końcu wróci Denzel Valentine, wreszcie po trzecie przy niskich ustawieniach na pozycji SF minuty mogą dostawać Zach lub Tomas Satoransky...stawiam, że Hutchison zostanie odstawiony na boczny tor przede wszystkim przez swoje ograniczenia w ataku. Minuty, gra, rozwój, ten sezon to będzie sezon spędzony w GLeague.

Marek - Mówiąc o rozczarowaniach, wszystko zależne jest od naszych oczekiwań, więc jeżeli nie mamy wobec gracza żadnych, to nie mamy prawa czuć rozczarowania. Dlatego nie pojawią się tutaj nazwiska Felicio, czy Valentine, chociaż obawiam się, że to będą ich ostatnie sezony w Wietrznym mieście.

Nie sądzę, żeby nowe nabytki zawiodły. Mam natomiast wątpliwości co do Chandlera Hutchisona. Poprzedni sezon nie był najlepszy w jego wykonaniu, ale nie grał też zbyt dużo. Obawiam się, że mimo iż zachwycaliśmy się jego wszechstronnością i liczyliśmy, że będzie solidnym role playerem, to przyszły sezon może spowodować, że rozważać będziemy, czy utrzyma się w NBA. Wzmocnienia w Bulls, na pozycjach, których on może grać, też sugerują, że zarząd nie ma wobec niego wielkich oczekiwań. Mój typ jest taki, że Hutchison, nie znajdując się zbyt często na parkiecie, zostanie wymieniony jako mało istotna część wymiany w trakcie sezonu. Obym się mylił.

DwaŁańcuchy - Największym rozczarowaniem będzie brak Bulls w playoffs i/lub kolejny sezon naznaczony kontuzjami. Nikt z nas nie ma siły znowu podliczać jak małą ilość minut spędził wspólnie na parkiecie nasz powiększony tego lata o Coby White „young core”. Osobiście nie widzę w obecnym rosterze graczy, którzy mogą sprawić zawód i o ile komuś nie przydarzy się jakiś kosmiczny zjazd na miarę Howarda czy Hibberta (pierwsi przyszli mi na myśl ;]) to moim zdaniem każdy powinien zagrać na miarę oczekiwań. Wiemy kto ma grać pierwsze skrzypce, kto wchodzić z ławki a kto może liczyć jedynie na ochłapy w garbage time. Jeżeli już bym musiał kogoś wskazać to być może Denzel Valentine, który w końcu zrobił porządek ze swoim zdrowiem i oczekuje, że będzie solidnym wsparciem z ławki.

Czarny Kapelusz - I to pytanie, na które jako autor znanego i lubianego cyklu „Byczoptymiz” odpowiedzieć mogę tylko w jeden sposób. W tym sezonie nie będzie nikogo, o kim można by powiedzieć, że jest rozczarowaniem. Szukać kogoś takiego w pierwszej piątce niepodobna, bo wszyscy są w takim miejscu, że mogą zagrać sezon życia. Jeśli ktoś ze zmienników zagra słabiej to raczej nie będzie to rozczarowaniem. Gdybym ściągnął na chwilkę byczoptymistyczne okulary mógłbym powiedzieć, że największym rozczarowaniem może być James Francis Boylen ale czym prędzej zakładam je na nos i od razu zamiast rozczarowania pojawia się wizja COTY…

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież