Zaloguj

Zaloguj

20190406 2120502

Dzień dobry wszystkim, nadszedł czas spisać trochę wspomnień, wrażeń i emocji z wycieczki jaką miałem okazję przeżyć na początku kwietnia. Na wstępie tylko jedno zdanie nie nawiązujące bezpośrednio do historii z Chicago, ale tego co każdy z Nas ma w głowie. Niezależnie od tego w jakim jesteście wieku, o czym marzycie, czego pragniecie -> realizujcie swoje pasje, róbcie w życiu to o czym śnicie. Mój wyjazd ma wielu „ojców”. Każdej osobie bez wyjątku serdecznie dziękuję za wsparcie, pomoc, docenienie! To niesamowite.

4 Kwietnia po południu z małymi przygodami wystartowaliśmy z warszawskiego lotniska w kierunku Chicago. Podsumowując 4 pełne dni, jakie spędziliśmy w Stanach, mogę śmiało stwierdzić, że zwiedziliśmy/zobaczyliśmy/przeżyliśmy całkiem sporo:

- W piątek poza kilkunastokilumetrowym spacerem po mieście zobaczyliśmy na żywo spotkanie Chicago Blackhawks – Dallas Stars w NHL

- w niedzielę zaliczyliśmy wyjazd do stanu Wisconsin i mecz Milwaukee Bucks – Atlanta Hawks

- w poniedziałek jak na turystów przystało zobaczyliśmy Chicago z poziomu 412 metrów i tarasu widokowego, wpadliśmy w szał zakupów + za namową Stacey Kinga spróbowaliśmy Deep Dish Pizzy

- ale skupmy się na tym co najważniejsze, na SOBOCIE

W sobotę od samego rana odliczałem czas do 16:45, na tą godzinę byliśmy umówieni z Kamilem, który na co dzień pracuje w organizacji Chicago Bulls. Plan spotkania i tego jak spędzimy czas przed meczem Byków był prosty. Spacer po centrum treningowym, przebywanie na parkiecie w trakcie przedmeczowej rozgrzewki, zdjęcie na środku parkietu przed meczem, dziękuję-do widzenia lecimy na trybuny oglądać mecz. Na papierze, w mailu który dostałem od Kamila robiło to wrażenie, ale to jak fizycznie wyglądało Nasze popołudnie rozbiło mnie emocjonalnie, serio. Jeszcze zanim udalismy się pod halę, w centrum Chicago spotkaliśmy się z Anią (z Cheers Gdynia) i jej koleżanką Martą, co w połączeniu z Marcinem który był Naszym kierowcą-przewodnikiem wprowadziło Nas w fantastyczny klimat! 7 osób, 7 różnych charakterów, 1 pasja do koszykówki. Szybki spacer wzdłuż brzegu jeziora Michigan, parę zdjęc i jazda -> kierunek mekka fanów Chicago, United Center

Chwilę po 16:45 Kamil pojawił się w hali i spod pomnika Michela Jordana zaczęliśmy naszą przygodę.

20190406 165106

Kamil wręczył Nam identyfikatory VIP (spytałem, osobiście zgodę na nasz tour i zwiedzenie wszystkich miejsc wydał sam John Paxson)

20190406 165921

z takimi ozdobami na szyi ruszyliśmy w kierunku Advocate Center. To co zobaczyliśmy na miejscu…nie potrafię tego ubrać w sensowne zdania, dlatego po prostu wypunktuje:

- większość ścian w centrum treningowym ma symboliczny-historyczny charakter. Piłki nawiązujące do wszystkich rozegranych sezonów w historii, ściana na której wyróżnieni są wszyscy gracze jacy do tej pory reprezentowali Byki, sukcesy, Mistrzostwa, robi to niesamowite wrażenie. Mijaliśmy, dotykaliśmy i podziwialiśmy na żywo kawał historii Chicago Bulls

20190406 165714

- byliśmy w Sali przedmeczowych odpraw, w pokoju gdzie dokonywane są analizy pod kątem draftu, w centrum konferencyjnym, w pokoju odnowy biologicznej, siłowni, kuchni, w końcu oddawaliśmy rzuty na parkiecie gdzie na co dzień Chicago trenuje! Pisząc to mam gęsią skórkę, podążyliśmy śladami, krokami jakie każdy gracz Byków pokonuje każdego dnia. Każde z pomieszczeń ma swoją historię, każdy metr kwadratowy centrum treningowego obrazuje Nam z jaką organizacją mamy styczność, jak profesjonalnie wygląda klub od środka.

20190406 170106

20190406 170700

acciana

20190406 171230

20190406 171501

basket

Po wszystkim opuściliśmy Advocate Center i ruszyliśmy w stronę hali. Po wejściu do środka Kamil od razu zaprowadził Nas na parkiet, przywitaliśmy się z jeszcze pustą przestrzenią wnętrza United Center i ruszyliśmy obejrzeć biura pracowników Chicago. Chodziliśmy po boxach i korytarzach gdzie na co dzień pracują działy IT, marketingu, zwykli szeregowi pracownicy, byliśmy w pokoju Scotty’ego Pippena, byliśmy w miejscu gdzie na regałach znajdują się segregatory z fotografiami od momentu powstania organizacji. Z tą różnicą, że są to fotografie których nikt-nigdy nie widział…cos niesamowitego.

20190406 172431

 

20190406 172631

20190406 173042

20190406 173207

biuro

biurociana

Po kilkunastu minutach zjechaliśmy na dół i…wyszliśmy na środek parkietu tunelem jakim co mecz wybiegają gracze. Mieliśmy okazję zamienić słowo z Jimem Boylenem, w trakcie rozgrzewki byliśmy metr od Wayne’a Seldena Jr i JaKarra Sampsona!

parkiet

parkiet2

20190406 174105

Po zrobieniu zdjęcia na srodku parkietu ruszyliśmy korytarzem w kierunku wyjścia i udaliśmy się na trybuny oglądać spotkanie Bulls-76ers (po drodze minęliśmy m.in. Joela Embiida – jest gigantyczny)

Z perspektywy fana na kanapie mecz, oprawa, atrakcje itd. Wszystko wydaje się proste. Miejsca jakie mieliśmy były tuż nad tunelem z którego wybiegały cheerleaderki, akrobaci, Benny i cała reszta osób zajmujących się atrakcjami w czasie spotkania. Uwierzcie każda sekunda tego „show” jakie jest oferowane fanom na trybunach w przerwach spotkania to efekt pracy sztabu ludzi – naprawdę niesamowite.

20190406 201948

20190406 205640

Przebieg spotkania był jednostronny, tutaj nie da się wymyśleć dodatkowych historii, natomiast sam odbiór meczu na żywo vs. przed laptopem o 02:00 w nocy to różnica nie do opisania słowami. Przez pełen przebieg meczu miałem otwartą paszczę, przez pełne 48 minut mogłem dynamicznie cieszyć się akcjami, wchodzić w interakcję czy to z Markiem, Marcinem i Maćkiem którzy byli koło mnie, czy kimkolwiek innym. W końcu w czasie meczu przyszli do Nas Scott (kolega Stacey Kinga z telewizji, oraz Justin Roman który jest spikerem w trakcie spotkań Bulls)

Intro, nie napisałem jeszcze słowa o intro Chicago! Być częścią tego i na żywo przeżyć podkład The Alan Parsons Project przed zapowiedzią składu Chicago – o tym marzyłem od 1997 roku.

Po zakończeniu spotkania ponownie spotkaliśmy się z Kamilem, który zaprowadził Nas na środek parkietu

JaiKamil

i mieliśmy dla siebie parę minut ze Stacey Kingiem! Zdjęcia, rozmowa, emocje, pozytywna energia! Powiedziano Nam, że Stacey nie ma humoru...a przegadał z Nami parę minut, przede wszystkim pamiętał Nas ze zdjęć, relacji i motywów zlotu!

Moi drodzy bezdyskusyjnie wyjazd do Chicago i to jaki bagaż wspomnień zabrałem ze sobą z powrotem warte były każdej spędzonej na miejscu godziny. Ostatnie lata były kapitalne, 3 zloty fanów, nawiązanie relacji z ludźmi z Chicago, mogę chyba teraz z podniesionym czołem napisać, że zbudowanie marki jaką jest Polska społeczność fanów Chicago, zwrócenie na Nas uwagi za oceanem! To co przeżyliśmy to tylko początek! 

Ja już odliczam czas do 4 ogólnopolskiego zlotu jaki na pewno zorganizuję w 2020 roku, odliczam też czas do ponownego lotu do Chicago. Głęboko wierzę, że skoro w tym roku podbiliśmy Wietrzne Miasto w 4, za rok będzie Nas troszkę więcej :)

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież