Zaloguj

Zaloguj

byczoptymizm logo 1b

 

Witajcie moi wierni fani Byczoptymizmu. Oto trzymacie w waszych rękach wydanie specjalne tego jak już nieraz było wspominane niezwykle poczytnego felietonu. W tymże specjalnym wydaniu specjalna relacja naszego specjalnego wysłannika z gali wręczenia tytułów Honorowego Byczoptymisty, która to odbyła się w miniony weekend w stolicy naszego pięknego kraju. Dodatkowo wspomni się tutaj również o trzecim zlocie fanów naszej zacnej drużyny, który to niejako odbywał się przy okazji gali. Zatem rodacy – do dzieła.

Preludium do sobotnich wydarzeń okazał się zdobyty przez Polaków awans na mistrzostwa świata, który to dane było mi podziwiać w towarzystwie dwóch niczego nie podejrzewających tegorocznych Honorowych Byczoptymistów. Całość imprezy wystartowała tradycyjnie w sobotę. Wcześniej wybrane składy pozwoliły zaoszczędzić czasu na starcie i  dość szybko ruzylismy z turniejem. Turniejem, w którym wzorem ubiegłego roku podziwiać można było reprezentację naszego tak przez was ukochanego czata meczowego. Drużyna o dźwięcznej nazwie Czat Team stawiła się nawet w nadkomplecie, albowiem zasilona została przez Paulinę i Marcina, którzy to obiecali się na czacie kiedyś pojawić. Zatem ruszyliśmy do walki, motywowani przez Matta, z siłą Riskera, spokojem Spoona oraz humorem Dwóch Łańcuchów. I powiem wam, że działo się. Oj działo.

czatteam2

Kiedy udało nam się na starcie przegrać wygrany mecz wiadomo było, że będzie wesoło. Po ciężkich bojach, pocie wylanym na parkiet i wgryzaniu się w klepki hali na Polnej cel z jakim przyjechaliśmy został w pełni osiągnięty – Dwa Łańcuchy wrzucił dwa punkty a wszyscy bawiliśmy się świetnie. Turniej przebiegł dość sprawnie, wygrali go zwycięscy a wszyscy pokonani, jeśli tylko potrafili się z tego cieszyć również zwycięzcami zwani być mogą. Bo o to w tym turnieju chodziło i chodzić mam nadzieję zawsze będzie. W tym roku nie da się nie wspomnieć o miłościwie nam na boisku panujących sędziach. Z tego miejsca chciałem podziękować im za heroiczną wręcz pracę jaką włożyli w wyjaśnianie co bardziej krzykatym a mniej zorientowanym zasad koszykówki.

W trakcie zabawy rozegrany też został turniej rzutów osobistych. Nie można pominąć faktu, że w finale Czat Team miał swojego reprezentanta. Spoon stanął na wysokości zadania i zajął zaszczytne drugie miejsce. Gratulacje chłopie.

Czas przeznaczony na grę wykorzystaliśmy do maksimum. Niesamowity turniej przeszedł do przeszłości ale wszyscy wiedzieliśmy, że to dopiero początek imprezy. Na drugą część postanowiliśmy dotrzeć piechotką. Godzinny spacerek w tak doborowym towarzystwie Pauliny i Spoona był dla mnie sporą radością i mam nadzieję, że stanie się to naszą tradycją, do której oczywiście zapraszamy i innych. Na miejsce dotarliśmy kilka minut po 22 spóźnieni już na zamawianie żarełka ponieważ moi towarzysze podróży stwierdzili, że przed Kurą muszą jeszcze coś zjeść, a na miejsce posiłku wybrali sobie chyba najbardziej uczęszczany Kebab w stolicy. Niemniej nie narzekając przeszliśmy się te 100 metrów do restauracji w której mogliśmy złożyć zamówienie i wrócić do pubu by spokojnie na jadło poczekać. Chwała niech będzie organizatorom za pomysł z tą Kurą. Dla mnie bomba. Po posiłku przeszliśmy do głównego wątku naszej jakże zacnej imprezy. W towarzystwie Spoona Byczoptymistyczna Kapituła przystąpiła do wręczenia tytułów. Kto widział ten moment zapamięta go do końca życia, a że większość nie widziała to pozwolę sobie tutaj zamieścić te niezwykłe dyplomy jakie chłopaki otrzymali.

Brylu

 

ADMIN

I z tego miejsca jeszcze raz podziękować wam, za Chicago Bulls – Polska.

Czas płynął szybko, w końcu z takimi osobami wokół nie mogło być inaczej. Uroczo sobie gawędząc doczekaliśmy początku meczu z Bostonem. W sile czata meczowego siedliśmy wpatrzeni w ekrany telewizora. I po raz kolejny muszę powiedzieć, że czat na żywo to niesamowite przeżycie. Dodatkowe osoby, które do naszych konwersacji ochoczo dołączyły też stanowili o sile i pięknie tej nocy. Z tego miejsca zapraszam was na czat. Byki zagrały przepięknie i przepięknie nam się ten mecz oglądało. Niesamowite było to, że gdy krzyczeliśmy MVP po każdej udanej akcji Shreqa znalazły się osoby, które ten okrzyk podchwyciły. Na początku czwartej kwarty doczekaliśmy się też tego, dla czego tak naprawdę na tą imprezę dotarliśmy. Co tam Byki, co tam fani. Wspólne darcie ryjów podczas Dunkin Donuts Race – to dopiero są niezapomniane wrażenia. Niestety dopingowany przez nas i Kubek Kawy obrał złą taktykę i po ostrym starcie wyraźnie opadł z sił. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Na pocieszenie Lauri i Zach, wspomagani Lopezem, wiedząc niewątpliwie, że ich oglądamy zrobili show pokonując zielonych. Około godziny 6 przyszedł czas się pożegnać. W pubie zostały już tylko niedobitki a panie kelnerki wyraźnie chciały zamykać, o czym w subtelny sposób ( „Idźcie już bo chcemy zamykać” ) dały nam znać. Niesamowita impreza dobiegła końca i pozostało nam znów tęsknić i wyglądać okolic lutego roku 2020, w którym to niewątpliwie znowu zamienimy Warszawę w miasto pełne Byczych Fanów.

Ale, ale rodacy . My tu tak sentymentalnie i wspominkowo ale przecież nie może zabraknąć zachęty do odwiedzin naszego meczowego czata. Cytaty wyłapane dla was podczas naszego zlotu:

„ Po h.. mu ta piłka w akwarium” – tutaj wszyscy, którzy uważnie oglądali mecz będą wiedzieć o co chodzi.

„ Nawet ma takie usta jak odbyt, czarne” – tu nie podejmę się tłumaczenia, zapraszam w tym celu na czat, wierzcie mi jednak, było to powiedziane w takim momencie, że prawie się posikałem ze śmiechu.

I to by było na tyle moi mili jeśli chodzi o wydanie specjalne. Pozwolę sobie jednak wtrącić tu coś jeszcze. Widzieliście jak ostatnio gra Lauri? Jak ostatnio gra Zach? Widzieliście jak radzi sobie Lopez? Powiem wam, czekam następnego sezonu, czekam bo liczę, że nasi zawodnicy wysiądą z czołgu i namieszają w lidze.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież