Zaloguj Zarejestruj

byczoptymizm logo 1b

 

Witajcie wszyscy stęsknienie fani Byczoptymizmu. Tak, wiem, trochę to trwało zanim w wasze ręce trafił kolejny tekst z tej poczytnej serii. Kiedyś, gdy autor tego tekstu był jeszcze młody takie zwlekanie z napisaniem go nazwano by patentowanym lenistwem a autora słów niniejszych uznano by za lenia co najmniej śmierdzącego. Przyszło nam jednak moi mili żyć w ciekawych czasach zatem proszę autora nie obrażać tylko pożałować i pochylić się nad jego biedą gdyż cierpi on na skrajny przypadek prokrastycaji. Ale my nie o tym. Zatem jedziemy.

Stało się moi mili oddani fani Byczoptymizmu. Żegnamy się z postacią, która od jakiegoś czasu udawała naszego trenera. Czy jest wśród nas ktoś, kto był aż takim optymistą by wierzyć, że to się stanie już teraz? Jeśli tak na zlocie stawiam mu piwo ( no chyba, że jest tak zapalonym piwiarzem jak autor tych słów – wtedy stawiam sok porzeczkowy). Ja przyznam szczerze, że zacząłem już wierzyć w teorię, która to zalęgła się w moim kapeluszowym łbie jakoby to Garpax ( postać już prawie mityczna) zatrudnił najgorszego trenera jakiego się dało po to, by nie tankując tankować. Niemniej szokujące wiadomości, które dotarły do nas zza wielkiej wody kazały odrzucić te podejrzenia. Freda już na pokładzie nie ma, no ale co z nas byli by za ludzie gdybyśmy go nie pożegnali. Na łamach tego optymistycznego felietonu wspomnę tylko o jednym wydarzeniu, którego świadkami nie byli byśmy gdyby nie Fred:

- Granie rozgrywającymi, których nazwisk już dziś się nie pamięta gdy na ławce ma się gościa o nazwisku Rondo. Przyznam szczerze, że to do dziś pozostaje dla mnie jego największym przewinieniem.

No więc Freda żegnamy i to jest prawdziwa optymistyczna bomba.

Druga sprawa, w którą niewątpliwie trzeba by pchnąć byczoptymistycznego ducha to wydarzenia na linii Gwiazdki – nowy trener. Przyznam się szczerze, że czytając te doniesienia z początkowego wnerwa przeszedłem płynnie do optymistycznej radości. No bo jak się nie śmiać, gdy słyszymy, ze ludzie, którzy dostają ogromną kasę za to co robią, a którzy jak widać po wynikach robią to źle, mają pretensje, że każe im się trenować. Największy uśmiech na mej twarzy wywołał news jakoby to jednym z większych prowokatorów i buntonawoływaczy miał być niejaki Justin Holiday. Serio? Kto to jest Justin Holiday?? Pierwszopiątkowa gwiazda drużyny NBA? Śmiechu to warte. Weź się facet do roboty lepiej.

Widzieliście też zapewne, jak nasz nowy trener wymienił całą pierwszą piątkę niczym selekcjoner hokeistów. Jak dla mnie bomba. Coś takiego to był ruch, którego za czasów Freda bardzo mi brakowało. Nic nie idzie? Gorzej już nie będzie? To róbmy cokolwiek, a może sie uda. Facet pokazał, że ma jaja. No i tutaj kolejna rzecz, gdzieś czytałem, że wielkie gwiazdy miały o to pretensje. Serio Zach? Nie punktujesz przez pierwsze 7 minut meczu i dziwisz się, że siadasz na ławę? No dobra, pośmialiśmy się, ponabijaliśmy troszkę a teraz konkret. Jak z tego wyciągnąć coś optymistycznego? Panie i panowie, jak dla mnie sprawa jest prosta. Bykom się to należało i było wręcz potrzebne. Coś, co tym zespołem wstrząśnie, coś co pozwoli im oczyścić atmosferę i wystartować na nowo. No bo to przecież jest Ameryka, gdzie jak nie tam takie rzeczy mają mieć miejsce. Na początku kłótnia, nikt nie lubi trenera, który zmusza zawodników do wysiłku i każe coś z siebie dać, a na końcu mistrzostwo i wielka miłość. Gdzie ja to już widziałem? Zatem radujmy się bracia i siostry gdyż ufam, ze wszyscy oni ( no może poza pajacem i Szrekiem ) są profesjonalistami i dadzą radę sie dogadać. Tak sobie jeszcze pomyślałem, jak słabo musiało być podczas treningów z Fredem, że chłopcy już po kilku dniach pracy pod Boylenem płaczą. Może to jest nasz problem. Super pierwsza połowa a potem srogie baty. Może tu nie chodzi o czołgi tylko o brak kondycji? Wierzę, że to się poprawi bo jeśli nie wejdziemy do PO to  bardzo ciężko będzie w tym sezonie zdobyć mistrzostwo.

A co cieszy w tym grudniowym okresie najbardziej? Wiadomo – powroty. Witaj Lauri, witajcie Dunn i Portisie. Grajcie nam na miarę swoich talentów.

Carter Jr. Nasz biedny chłopak, który trafił do NBA i od razu zabrał się do roboty, blokował, blokował, blokował... niestety, okazuje się, że nie wygląda to dobrze, gdy jakiś młokos przeszkadza gwiazdom zdobywać punkty. Ale wierzę w to, że on się nie da, że dalej będzie bronił i niczym samotny rewolwerowiec, który za jedynego towarzysza ma swojego konia ( jakkolwiek to zabrzmiało) pokaże, że w tej lidze można jeszcze mieć jaja.

Rodacy moi drodzy, wiem, ze wśród was nie ma zawistników, nie ma ludzi, którzy z przykrością patrzą jak innemu się coś udaje. Popatrzcie na Felka, ostatnio taka tknęła mnie myśl: „ Jakież to piękne, jak wspaniałomyślne. Taki chłopak z nikąd, ze swoją aparycją i umiejętnościami średnio pasujący do drużyny koszykówki u nas dostaje taką kasę. To jest wspaniałe i cieszę się, że jestem fanem organizacji, którą stać na takie gesty” Tak sobie właśnie myślałem. Co wy na to? Prawda, że też to doceniacie. Gdyby nie Byki to gdzieś w Vegas musiał by się fotografować z turystami, bo kto nie chciał by mieć zdjęcia z afro amerykańskim klonem Shreqa?

Na pewno nie umknął waszej uwadze fakt, że Lopez (  tak, ten Lopez, który ostatnimi czasy nawet więcej sobie pogrywa kosztem wspomnianego wyżej Felka) trafił prześliczną trójeczkę.  Brawo panie Robin, w te stronę trzeba iść. W niedalekiej przyszłości, gdy wrzucenie piłki do kosza z odległości bliższej karane będzie przewinieniem technicznym trzeba dalej być przydatnym.

Chciałem też odnotować na łamach tego felietonu bardzo ważną dla mnie rzecz. W wygranym meczu z OKC wyglądało to tak, jak byśmy w końcówce mieli rozpisane zagrania. Brawo panie trenerze. Może niebawem zaczniemy wyglądać jak drużyna koszykówki.

Czytelnicy tego czegoś, co właśnie macie niewątpliwą przyjemność czytać, przypomnieli mi, że w ostatnim numerze nie było Byczoptymisty tygodnia. Zatem wychodząc naprzeciw oczekiwaniom ludu wracamy do tej tradycji. Jak dla mnie w tym przedświątecznym okresie Byczoptymista może być tylko jeden: Justin Holiday.  Za to, że pokazał niejednej osobie, że i oni mogą się buntować. Jesteś totalnie przeciętnym pracownikiem? Osobą, którą firma może zastąpić w każdej chwili? Nie łam się, bądź jak Justin.

Jeszcze jedna rzecz, która co mecz zwraca moją uwagę. Zauważyliście tą dziwną w tym sezonie pantomimę sędziowania? Co też ci ludzie wyczyniają. Ich pokazywanie nogi jest niesamowite. Odliczanie czasu 8 s też. A kroków czy faulu w ataku to i Krosny by się nie powstydził. Pooglądam to chwile i kładę się spać urzeczony tym przedstawieniem.

A teraz stały kącik cytatów, którym to nieodmiennie zapraszam do wizyt na naszym czacie meczowym:

„Felek jedyny center w lidze który nie spodziewa się podania przy pick and rollu”

 

„ - a fred powiedział ze jest trenerem - ależ facet ma wysokie mniemanie o sobie :D

 - fred jest parodystą :D”

 

„ - tak zwany podwójny dwutakt, możliwość takiego zagrania odblokowujesz kiedy zostajesz all starem :)

- lebron np może robić 6 kroków za zasługi dla nba, giannis póki co 4”

 

I przyznam szczerze, że ten ostatni cytat na cały dzień przykleił do mego ( znacie to? Jak nazywa się twarz matematyka ?? ) oblicza uśmiech na cały dzień. Czego i wam drodzy czytelnicy życzę.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież