Zaloguj

Zaloguj

byczoptymizm logo 1b

Witajcie wierni, wytrwali fani tego jedynego w świecie felietonu o nazwie Byczoptymizm. A że jest on jedyny w świecie to jestem dziwnie spokojny, niemniej jeśli ktoś jeszcze znajdzie gdzieś coś o tak wspaniałej nazwie to proszę donieść. Zrobimy z tym porządek a za bezprawne wykorzystanie nazwy skasujemy odszkodowanie i Byczoptymistyczną paczką udamy się do UC na meczyk Byków. Na wstępie chciałem przeprosić za to, że możecie to czytać dopiero teraz. Nie zdawałem sobie do końca sprawy jak fala optymizmu jest wam bardzo potrzebna, jak wielkie szkody może poczynić moje milczenie w waszych sercach. Jak łatwo nie karmiąc sie dobrym słowem w wasze myśli może się wkraść podstępny tank. Zatem jedziemy.

Start sezonu przyniósł nam niejeden powód do radości. Zaczęło się od 41 punktów w pierwszej kwarcie meczu otwarcia. Czyż to nie wspaniałe? Abstrahując od jakości obrony w tej kwarcie pomyślałem sobie, że za 30 lat będę opowiadał wnukom, że coś takiego miało miejsce. A mniemam, że przez te 30 lat organizacje NBA, po tym jak zaczną przegrywać z zespołami z reszty świata zaczną się od nich na nowo uczyć obrony i moje wnuki będą już poznawać tę ligę w świecie, gdzie z czegoś takiego jak obrona się jednak korzysta.

Podczas jednego z meczów uderzył moje uzbrojone w soczewki okulatoryjne  { no dobra, chciałbym by były okulatoryjne [ ciekawe czy ktoś wie o co mi chodzi?( GB23 – może nie poprawnie ale jak wesoło ( a tych co nie wiedzą o co chodzi z GB23 odsyłam do relacji z meczu przedsezonowego z Kozłami ))]} duet Pajac oraz Arczibalkono razem na parkiecie. Jak to uradowało me wnętrze. No bo jak to tak, jak oni mogą to i my możemy. Ja mogę, ty i ty i jeszcze ty tam z tyłu, ty też możesz. Każdy może grać w NBA.  Czyż nie jest to ogromna motywacja do treningów dla młodych adeptów tej sztuki sportowej. I żal tylko ścisnął moje biedne serduszko na myśl, że ja dorastałem w latach dziewięćdziesiątych a wtedy dostać się do NBA było trochę trudniej.

Na starcie nowego sezonu było nam dane obejrzeć coś, co może się już nigdy nie powtórzyć a mianowicie widzieliśmy niesamowity mecz Camerona Payne’a. Trzeba mu przyznać, że poprowadził nas w tym meczu do wygranej i jestem prawie pewien, że więcej mu się to nie zdarzy a zatem widzieliśmy coś naprawdę unikatowego.

Widzieliście juz też pewnie co w tym sezonie wyprawia LaVine? Jak nie widzieliście to ja się pytam: jak było na księżycu? Nasz lotnik jest szybki, niesamowicie szybki, poprawił celność, poprawił trójki a do tego jest niesamowicie szybki. Widzieliście jego pracę nóg? To jak jednym krokiem mija rywala? Lataj nam Zachu, lataj wysoko i efekty(o)wnie. I wykręcaj sobie rekordy kariery, bo przy braku obrony cóż ci więcej pozostaje czynić.

Rodacy, nie popadajcie ( i nie chodzi mi o to by dawać tu trenera SAS) w marazm i dezorientację, a zdarza się to niektórym, zdarza. I w tym marazmie, w tym stanie obniżonej świadomości wyciągają ręce do przodu, ruszają krokiem rannego zombie i mruczą coś co brzmi jak „tccchhhankcchhhh”, „trrachhchrrrrnnnkkk”. Możemy się tylko domyślać o co im chodzi, niemniej czytajcie moje słowa, które wspomnicie w okolicach ASG. Dobrze, że wyrywamy te kilka zwycięstw i wyrywajmy dalej, by jak wróci Fin, wróci Dun i ( nie wierzę, że to piszę ) wróci Bob ( ktoś odkrył z jakiego klucza ich nazywałem?) wtedy do walki w PO będzie już tylko krok.

Dochodzimy do czegoś, co od dziś będzie się regularnie ( mam nadzieję ) pojawiać w naszym ukochanym felietonie. W tym miejscu postaram się zawsze przeprowadzić krótki wywiad ( no dobra, krótka rozmówka na jeden ustalony temat)z osobą znaną ze strony, czata bądź facebooka. A że właśnie przed chwilą wymyśliłem ten kącik jedyną znaną mi personą, która odpowie mi teraz na moje pytanie jestem ja sam. Zatem do dzieła:

- Kapeluszu – od kiedy oglądasz Chicago i dlaczego właśnie Byki.

- Moja przygoda z tym zespołem, jak i z całą koszykówką zaczęła się w pamiętnym roku 1991, w którym to po raz pierwszy zobaczyłem mecz koszykówki, a był to któryś mecz finałów Byki kontra LAL. Fascynacja tym co widziałem przerodziła się w pasję, a panowie z numerami 23 i 33 na koszulkach zawładnęli moją głową. Pod ich wpływem już w następnym roku życia wywalczyłem sobie miejsce w szkolnej drużynie i przeniosłem swoje życie na okoliczne boiska. No i jak tu ich nie kochać?

- dziękuję za wyczerpującą odpowiedź... A kto będzie następnym gościem tego kawałka Byczoptymizmu okaże się już w następnym odcinku.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą w tym wydaniu muszę zrobić. Nie tak dawno postawiłem przed szanownymi redaktorami tej wielce poważanej strony takie oto zdanie: „ Największe wydarzenie sezonu 2018/2019 to...” A oto odpowiedzi, do których wrócimy w ostatnim Byczoptymiźmie tego sezonu:

- 14% szansa na pierwszy pick draftu 2019 ( Dwasław )

- Portis w top 3 na 6Th mana. Payne z kontraktem w granicach 10 mln/rok od przyszłego sezonu           ( Marcin )

- Dunn w top 5 MIP, Portis z extension 15+ po sezonie ( Szymon )

- Wygrana w finałach konferencji ( Kapelusz )

Nadszedł wreszcie czas na coś, czego już dawno nie było, na coś na co wielu z was czeka z niecierpliwością obgryzając końcówki palców bądź monitory ( wyobrażam sobie, że część z was tak robi ). Nadszedł czas na cytaty z meczowego czata. Dla tych, którzy czytają to po raz pierwszy małe ostrzeżenie, robicie to na własne ryzyko...

- Ja w wieku Cartera pierwszy raz delikatnie dotknąłem wiec wiecie młodość ma swe fazy;) ( choć staram się tego nie komentować tu nie mogę się powstrzymać i skomentuję „ ???” ;) )

 

- jak tam był faul to ja jestem fanem Mirotica

 

- dodam ze za próby obrony z miejsca technik albo flagrant

 

- jakby nie patrzeć wolę wynik 150-145 niż 0-0 w piłce

 

Wszystkich, którzy dotrwali do tego miejsca pozdrawiam i gratuluję samozaparcia. Do zobaczenia niebawem.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież