Zaloguj

Zaloguj

zach lavine wallpapers 64647 6556166

LaVine jest optymistycznie nastawiony wchodząc w nowy sezon. Jest już w pełni sił po zerwaniu więzadeł w kolanie w lutym 2017 roku i patrzy z nadzieją w przyszłość. W rozmowie na wyłączność z CBS Sports ocenia nowych kolegów z drużyny, dzieli się przewidywaniami na kolejny sezon, mówi o ciężkim powrocie po kontuzji i zapowiada, że wciąż potrafi dunkować jak w All-Star weekend dwa i trzy lata temu. 

 

CBS Sports: Co uczyni nadchodzący sezon udanym?

Zach LaVine: Dla mnie dostanie się do playoffs, w których jeszcze nie miałem okazji być. Kiedy jeszcze grałem w Timberwolves, byliśmy w przebudowie i sprzedali mnie. Wiesz, jeszcze niczego tu nie wygraliśmy, więc próbujemy nauczyć się to robić. Oczywiście, że chcemy dostać się playoffs. Uważamy, że mamy wystarczająco talentu i tak długo jak utrzymamy tę chemię, myślę, że możemy być wystarczająco konkurencyjni na Wschodzie. To możliwe jeśli będziemy poprawiać się każdego dnia i podchodzić do każdego treningu jak do meczu. Musisz brać to na poważnie. Każdą sesję.

CBS: Po pierwszych meczach preseason wiele mówiło się o waszej kiepskiej defensywie. Co byś powiedział tym ludziom, którzy uważają, że Bulls nie będą w stanie się bronić?

ZL: Każdy może mieć swoją opinię. My także mamy swoje zdanie na ten temat. Oczywiście musimy pracować nad tymi aspektami, ale nie możesz nas oceniać na podstawie gier przedsezonowych. Myślę, że do tego właśnie one służą. Nie rozumiem ludzi, którzy decydują się na szybki wyrok na podstawie preseasonu, ponieważ zachowania po rozpoczęciu właściwego sezonu będą inne. Oglądasz filmy, zwracasz uwagę na to co robisz dobrze, a co źle. Próbujemy różnych strategii i schematów. To nie przyjdzie w ciągu jeden dzień ani w jeden mecz.

CBS: Jak oceniasz Wendella Cartera?

ZL: Wendell jest wielki. Niezwykle konkurencyjny, słuchający i robiący wszystko dla drużyny. On wybrałby gorszy mecz w swoim wykonaniu, ale kończący się zwycięstwem drużyny i tego nie możesz zobaczyć u wielu zawodników. Poważnie. Jedni to tylko mówią, ale on naprawdę taki jest. Do tego dochodzi jego atletyczność. Zawsze wyskakuje i próbuje wszystko blokować. Na końcu potrafi zmienić mecz, to jego energia. Jest bardzo zespołowy, szuka podania i sporo pracuje nad wejściami pod kosz. Ma dużo atutów by stać się bardzo dobry.

CBS: Jaka była twoja pierwsza reakcja, kiedy Bulls podpisali Jabriego [Parkera]?

ZL: Podekscytowanie. Rozmawiałem z nim trochę po sezonie. Wiem, że jest z Chicago, znałem sytuację jaką miał w Milwaukee i przyznam, że nieco próbowałem go tu “zrekrutować”. W końcu bardzo się ucieszyłem, kiedy udało się go tu ściągnąć. Jabari to wyjątkowy talent w NBA. Przeszedł przez kilka zerwań krzyżowych, zawsze wracał i wciąż ma tę wybuchowość. Mieliśmy chyba około 20 punktów na mecz, kiedy przed weekendem gwiazd doszło do naszych kontuzji. Wówczas dzieliliśmy wspólne uczucia i mogliśmy o tym rozmawiać. Wspieraliśmy się, że wrócimy do gry, zachowamy formę i wrócimy na ten sam poziom. Teraz wygląda dobrze. Musimy utrzymać to połączenie między nami.

CBS: Czy ktoś Ci jeszcze zaimponował podczas przygotowań do sezonu?

ZL: Bobby jest potworem. Miał trudną rolę w poprzednim sezonie, kiedy wchodził z ławki, miał ten incydent z Niko i to wszystko było bardzo trudne. Czasami media biorą się za coś, za co nie powinny, bo nie mają przedstawionej pełnej historii. Bobby to naprawdę potwór. Teraz ma rolę sixth-mana, ale gra na naprawdę wysokim poziomie startera. Wciąż jednak negocjuje kontrakt. Podczas przygotowań bez wątpienia był jednym z najlepszych.  

CBS: Wsad jaki zrobiłeś przeciwko Pacers... Wciąż ekscytuje Cię robienie takich rzeczy?

ZL: To część mojej gry. Nie wydaje mi sie, że stracę swój atletyzm. To była trudna kontuzja, jednak teraz czuję, że w 100 procentach jestem gotowy. W tamtym roku byłem w około 70 procentach. Niby jesteś zdolny do gry, ale nie jesteś taki sam zaraz po takim przejściu. Teraz czuje się naprawdę dobrze. Miałem dobre przygotowania i czuję, że wróciłem stary “ja”. Zawsze czułem, że jestem jednym z najszybszych i jednocześnie najlepiej przygotowanych fizycznie zawodników.

CBS: Zawodnicy mówią, że kontuzje mogą być bardzo trudne do zniesienia mentalnie, że mogą mieć również wpływ na przyszłość. Zgodzisz się?

ZL: Tak, jasne. Nie możesz grać w koszykówkę, coś co kochasz. Musisz doceniać wtedy małe rzeczy. Zaczynasz wtedy pracować nad innymi aspektami gry. Na przykład, mogłem wtedy nabrać więcej siły i rozbudować mięśnie. Ale to trudne, bo gdy wracasz na parkiet, wciąż nie jesteś gotowy na 100 procent. Próbowałem po prostu odrzucić całą tą negatywną energię. Zostawałem godzinami na siłowni by szybko wrócić i wypełniać cele jakie sobie zakładam. Chcę być wielki. Myślę, że to mnie napędzało.

CBS: Co więc chcesz jeszcze poprawić?

ZL: Po pierwsze, muszę być zdrowy. Czuję, że kiedy jestem w pełni sił, jestem tak dobry jak reszta zawodników na parkiecie. Poza tym, zawsze byłem dobry w defensywie, ale muszę pracować nad zachowaniami bez piłki. Przykładam do tego teraz większą uwagę. Wciąż zdarzają mi się błędy i sfery, które muszę poprawić, jednak wciąż próbuje zachować progres by stać bardziej kompletnym graczem. Dalej, chcę być większym liderem, bardziej komunikatywnym na boisku. Wiem jakiego rodzaju zawodnika mogę się stać. Nie można iść na skróty.

CBS: Podpisałeś duży kontrakt i od razu pojawiło się sporo krytyki. Jak to jest kiedy masz ten moment w karierze i ludzie zaczynają mówić: “Nie wiem czy on jest tyle wart”?

ZL: Każdy ma swoją opinię. Naprawdę mnie to nie obchodzi. Stawiam, że każdy chciałby być w moim miejscu. Wiem, że pracowałem na to wszystko co teraz mam, więc kiedy podpisywałem kontrakt towarzyszyło mi podekscytowanie. Cieszę się, że mogę zaopiekować się rodziną. Myślę, że to również coś co Cię napędza. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą Cię krytykować, mogą wygłosić swoją opinie i dobrze. To ich opinia. Ja będę mieć swoją

CBS: Celebrowałeś to? Co robisz, kiedy podpisujesz taki kontrakt?

ZL: Nie jestem imprezowym gościem. Jestem bardziej rodzinny, więc byłem przeszczęśliwy mogąc podziękować mojej mamie i tacie. To naprawdę świetne uczucie wiedząc, że przeszedłeś przez tyle ciężkiej pracy, przez te wszystkie rzeczy przytrafiające Ci się w życiu. Moja matka musiała pracować na dwa etaty, coś wielkiego, ale ludzie tego nie rozumieją i nie muszą. Nie obchodzi mnie co mówią. Wiem ile mnie i moją rodzinę kosztowało dojście do tego momentu. Po prostu zjedliśmy dobrą kolację, to było nasze świętowanie.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież