Zaloguj

Zaloguj

byczoptymizm22

Witajcie wierni fani Byczoptymizmu. Witajcie w ósmym, jakże specjalnym wydaniu. Wydaniu, które ukazuje sie waszym oczom w przeddzień tak bardzo przecież optymistycznego wydarzenia. Tak, wiem o czym wszyscy teraz pomyśleliście. Lecz muszę was rozczarować, nie macie racji. Nie chodzi mi tutaj o bobblehead night LaVina. Ja tutaj mówię o jego powrocie do gry po kontuzji.

I od razu pragnę ukrócić wszelkie komentarze, ba, wszelkie myśli pojawiające się w waszych głowach a brzmiące mniej więcej tak: „ No tak, ten Kapelusz już nie ma o czym pisać, więc z powrotu Zacha zrobi sobie dwa numery tego czegoś, co to nawet nie wiem czemu ja to czytam. Dziś cieszy się z jego rychłego powrotu a w następnym numerze zacieszał będzie z tego, że już wrócił do gry...” Serio?  W waszych myślach używacie słowa „rychłego”, No szacunek bracia i siostry, szacunek. Ale o czym to ja? A, tak. Chciałem tutaj powiedzieć, że wszelkie takie insynuacje są jak najbardziej wyssane z palca i niezgodne z rzeczywistością. Są zwykłymi plotkami mającymi na celu oczernienie Czarnego Kapelusza i jego jakże poważnego felietonu. Zatem z całą powagą na jaką stać autora tego najpoważniejszego i najbardziej opiniotwórczego felietonu o bykach w sieci zapewniam was rodacy, że nawet mi to przez myśl przeszło...

Jednak zanim wspomnę, o tym, że Lavine wraca do gry już tej pięknej sobotniej nocy, słów kilka o tym, co mnie poruszyło od ostatniego numeru. Słów pare o tym, co tchnęło niezachwianą wiarą w sukces naszej drużyny.

Końcówka meczu z Dallas. Wszyscy widzieliśmy co się działo. Takie mecze są jak miód na żołądek głodnego Puchatka. Każda taka końcówka zaowocuje pewniejszą grą gdy w siódmym meczu wielkiego finału wynik będzie na styku. Każda taka końcówka przybliża nas zatem do kolejnego pierścienia.

Popatruję sobie na mecze w tym sezonie i powiem wam, że nie boję się o wynik gdy na początku drugiej kwarty przeciwnik zaczyna nam uciekać. Tradycją powoli staje się piękny byczy run przed końcem pierwszej połowy meczu. Zostało już tylko troszkę popracować nad tym, by nie dać przeciwnikom odskoczyć tak, by run, który wykonamy nie zbliżał nas do tych niecnych oponentów a zaczynał nas od nich oddalać.

Nie mogę też tutaj nie cieszyć się z tego jak rozwija się Dunn i co prezentuje sobą Lauri. Ci panowie to drugo i pierwszoroczniak w lidze. I naprawdę mają papiery by za kilka lat przejąć tą ligę w posiadanie.

Po poprzednim sezonie nie mogę się napatrzeć na to co w sezonie obecnym dzieje się na naszej ławce. Na entuzjazm w czasie czasów i poza tym czasem. Na to, jak oni reagują na cudowne zagrania ( jak wsad Lauriego w ostatnim meczu). I cieszy mnie to, że uczą się być drużyną będąc w tak młodym wieku i nie mając w składzie zmanierowanej gwiazdeczki.

Przyszedł teraz czas bym wspomniał o jeszcze jednej byczoptymistycznej rzeczy. Tej nocy Zach LaVine wraca po ciężkiej kontuzji. Wraca gotów do gry. Wraca z bojowym i pozytywnym nastawieniem. Nie czeka na jakiś znak tylko zwarty i gotowy wdziewa byczy trykocik i zaczyna nowy rozdział w przepięknej historii tego zespołu. I jeżeli będzie grał choć w połowie tak dobrze jak mu życzę by grał to dokładając do tego to co robią Dunn i Lauri wymiana z Wilkami będzie nasza wielką wygraną.

W szybkim tempie dobrnęliśmy dziś do Byczoptymisty tygodnia, którym to z mojej nominacji zostaje kolega Dwasław Łańcuchowski znany szerszej publiczności jako Dwa Łańcuchy, za jego wspaniały i wykonany z przytupem debiut w roli autora na najlepszej stronie o Bykach w świecie.

Dziś dość sprawnie znaleźliśmy się w miejscu, z którego to niezmiennie zapraszam na stronkę w czasie meczu. A dzieje się na naszym czacie meczowym, dzieje. Ostatnio złapałem sie nawet na tym, że nie do końca śledzę co się dzieje na boisku wciągnięty w jedną czy drugą dyskusję. I powiem wam tak, po tylu nocach spędzonych z tymi facetami ( jakkolwiek dziwnie to brzmi) nie wiem, czy byłbym w stanie oglądać mecz w samotności. A na dowód tego, że dzieje się ostatnio dziś cytatów będzie troszkę więcej. Gotowi? Nie kłamcie, na to nie da się przygotować...

Na początek coś bardzo optymistycznego:

„Panowie jeszcze z 5 lat i NBA wróci do łokci i fizycznej gry”

 A teraz cała reszta, a zacznie się z grubej rury:

„zaje...ał jak sraką do zlewu” - z takim określeniem na zagranie koszykarskie to się pierwszy raz spotkałem, no ale człowiek uczy się całe życie.

„a tak poważnie mam trochę zakręcony okres i nie mówię że mnie nie będzie tylko że

prawdopodobnie nie, ale zrobię wszystko żeby na trzecim juz być ;)

zakręcony okres ???? to Twoja koleżanka tak może powiedzieć ale Ty???”

 

„kuuuuubek to jest potęgaaa, kubeeek najlepszy jeeest, odbyt i biggie to ch...je, kubeeeeek kubeeek de beeest”

 

„Denzel to jest przyszłość panowie a nie jakieś pole dżordże”

 

„felek jakby zgubił ten kałdun shreka to by coś z niego było bo warunki ma a ciało nie jak sportowiec tylko ku...wa kluska”

 

„kapitan jednorożec mówi litoooości ale lauri legend mówi nieeee i jeb blok”

 

„walnął jak wieśniak o dechę i wpadło :)”

 

„hoiberg wku...wiony jakby musiał żuć jedną gumę od początku sezonu”

 

Sami przyznacie, że przedstawić wam tylko jedną wypowiedź było by grzechem. Zatem co? Widzimy się w debiutanckim meczu w barwach Byków Zacha LaVina, który to jak zapewne słyszeliście już w nocy z soboty na niedzielę.

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież