MxZy8PE

Zach LaVine to bezdyskusyjnie centralny element pakietu otrzymanego od Minnesota Timberwolves w wymianie za Jimmiego Butlera. Jeszcze w lipcu, oglądając z ławki poczynania swoich przyszłych kolegów w ramach rozgrywek Summer League wspominał nieoficjalnie, że będzie gotowy na początek sezonu. Tak się jednak nie stało. Kilka miesięcy później, kiedy aura zdecydowanie odbiega od tej lipcowej, w styczniu 2018 roku, nasz mistrz wsadów otrzymał zielone światło. Kibice Byków - możecie zakreślić w swoich kalendarzach na czerwono datę 13 stycznia i spotkanie z Detroit Pistons. Warto wspomnieć, że to właśnie w spotkaniu Wolves przeciwko ekipie z Motor City LaVine doznał urazu, który wykluczył go z gry na tak długi okres.

Jeszcze w poniedziałek, LaVine naciskał aby zadebiutować w środowym spotkaniu z Knicks w Madison Square Garden. Jednak wydaje się, że debiut w United Center to coś co Zach i sama organizacja Chicago Bulls są winni fanom za wsparcie, które nie ustaje bez względu na wyniki.

John Paxson poinformował, że LaVine rozpocznie swoją karierę w barwach drużyny z Wietrznego Miasta od spotkania z limitem minut wynoszącym początkowo 20. Spotkanie z Detroit Pistons będzie dla niego pierwszym meczem od 3 lutego 2017 roku.

„Naciskałem abym mógł zagrać już 2 miesiące temu” powiedział uśmiechnięty na konferencji prasowej LaVine.

Paxson wyjaśnił również, że powrót Zacha jest pewnego rodzaju kontynuacją procesu rehabilitacji i w dalszym ciągu będą postępować z tą samą ostrożnością, przez którą do tej pory mogliśmy oglądać go tylko w marynarce na ławce rezerwowych. LaVine początkowo będzie też grał tylko w pierwszych meczach serii back-to-back, które będą miały miejsce od dnia jego debiutu do przerwy na All-Star Weekend.

Początkowo organizacja planowała wyznaczyć termin powrotu na 31 stycznia, ale w zespole panuje ogromny optymizm i ekscytacja. Jest to spowodowane między innymi tym, że aktualne wyniki testów szybkościowych i wyskoku Zacha są lepsze niż w 2014 roku kiedy wchodził do NBA.

„Będziemy się temu przyglądać (procesowi rehabilitacji i powrotu na boisko) w cyklach tygodniowych” powiedział Paxson. „To kontynuacja i końcowy etap jego rehabilitacji.”

„Zrobił wszystko na najwyższym możliwym poziomie dochodząc do zdrowia i przygotowując się do gry. Wiem, że jest już naprawdę zniecierpliwiony by grać. Po All-Star Weekend na nowo przeanalizujemy sytuację. Pomysł jest taki, aby z tygodnia na tydzień, jeżeli wszystko będzie szło gładko, powoli zwiększać jego minuty. Ale najpierw musi w ogóle zacząć grać. Nie ważne co robisz na treningu, potrzebujesz minut na boisku.” Dodał Paxson.

Trener Hoiberg, który w czwartek spotka się z Paxsonem i Jimem Boylenem aby omówić miejsce i funkcjonowanie LaVine w rotacji zespołu powiedział, że jeszcze nie zdecydował czy Zach będzie od samego początku zawodnikiem pierwszej piątki.

LaVine żartował, że data jego powrotu akurat na mecz z Pistons raczej nie jest przypadkowa i była zaplanowana już wcześniej przez specjalistów od PR. Na ten dzień przewidziana została tzw. bubblehead night Zacha LaVine.  (Czat meczowy Chicago Bulls Polska nigdy się nie myli!)

„Na pewno będę trochę niespokojny.” Mówi LaVine. „Adrenalina będzie buzować. Będą kibice, drużyna, to będzie wspaniałe uczucie. Trzeba tylko nauczyć się jak to kontrolować i wrócić do brania udziału w grze, którą kochasz.”

LaVine powiedział, że planuje grać w takim samym stylu jak wcześniej – ofensywnie i agresywnie. Chce pokazać, że obawy o to jak jego psychika poradzi sobie z grą przeciwko ekipie, w meczu z którą doznał urazu są bezzasadne.

Zarówno John Paxson jak i Zach LaVine powiedzieli, że na ten moment celem zawodnika jest złapanie rytmu meczowego. Pamiętajmy, że do momentu kontuzji LaVine rozgrywał bardzo dobry sezon w barwach Timberwolves – jako trzecia opcja w drużynie, za Townsem i Wigginsem, notował średnie na poziomie 18,9 punktów przy 38.7% skuteczności rzutów za trzy, dodając do tego 3 asysty i 3 zbiórki.

„Wiem w jaki sposób chcę grać.” Powiedział LaVine. „Wiem, że trochę czasu zajmie mi odzyskanie rytmu. Nie grałem 11 miesięcy. Minie trochę czasu zanim poczuję, że wróciłem w stu procentach, ale mimo wszystko myślę, że mogę pokazać się z dobrej strony.”

„Ciągle jestem tak samo eksplozywny, atletyczny i szybki. Pracowałem nad swoim ciałem. Nabrałem trochę muskulatury. Wciąż rzucam w taki sam sposób. Na treningach rzucałem naprawdę dobrze. Nie martwię się, będą grał tak jak zawsze.”

Paxson wspomniał, że początkowy limit minut został wyznaczony na podstawie danych naukowych, sugerujących, że u zawodników powracających po kontuzji to właśnie zmęczenie może powodować częstsze występowanie kolejnych urazów.

„To jak chcemy grać jako druzyna, jego umiejętności na parkiecie, skuteczność, może być kolejnym playmakerem, na pewno będzie dobry.” Dodał Paxson. „Zamierzamy być z nim cierpliwi.”

„Oczekuję po prostu, że pomożemy mu odzyskać rytm i regularność w grze. Nie mamy żadnych oczekiwań w kwestii tego jak będzie grał. Jeżeli będzie pudłował, niech tak będzie. Tu nie chodzi o dziś czy jutro ale o to, by wciąż iść do przodu.”

Hoiberg wyraził swoje podekscytowanie możliwością użycia ofensywnych talentów Zacha w połączeniu z zawodnikami jak Dunn, Lauri czy Nwaba. Trener Byków już zaplanował ofensywę tak aby  wykorzystać umiejętności LaVine’a oraz jest pewien, że jego wejście do gry pomoże jeszcze bardziej w narzucaniu tempa gry jakiego oczekuje od zespołu.

„Jedną z rzeczy, którą zauważyliśmy jest jego umiejętność wyboru odpowiedniego podania kiedy ściąga na siebie dwóch obrońców” powiedział Hoiberg.

Zach LaVine podziękował sztabowi medycznemu i trenerskiemu zarówno Timberwolves jak i Bulls – „To było bardzo dużo pracy, samotnych nocy i długich dni” powiedział.

Dodał też „Jestem zwycięzcą, ale gram dla drużyny.”

Dla organizacji doświadczonej koszmarem jakim niewątpliwie była saga związana z kontuzjami Derricka Rose’a  ta sytuacja jest wyjątkowo delikatna i z pewnością wywołuje wiele emocji. Nie może więc dziwić ostrożność z jaką podchodzi się do powrotu Zacha od momentu jego przybycia do Chicago.

„Widzieliśmy zawodników przechodzących przez to wcześniej. Najważniejsze jest ich poświęcenie by wrócić. Większość ludzi nie widzi przez co przechodzą.” Powiedział Paxson. „Naprawdę poradził sobie z tym i ruszył dalej. Wiem, że jest podekscytowany możliwością gry.  Musimy delikatnie hamować jego entuzjazm ale jesteśmy szczęśliwi, że wrócił.”

[źródło: Chicago Tribune]

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież