Zaloguj

Zaloguj

zachkris

Na początek witam wszystkich i dziękuję, że postanowiliście poświęcić swój cenny czas na przeczytanie czegoś, przy czym spędziłem trochę czasu, i co mam nadzieję pozwoli na zaspokojenie waszej potrzeby bycia na bieżąco ze sprawami drużyny. Tych, którzy znają mnie z czatu meczowego rozczaruję – w tym miejscu mój styl wypowiedzi będzie znacząco odbiegał od tego, do którego was tam przyzwyczaiłem ;).

Zaczynając od tego artykułu chciałbym pomóc nieco w zwiększeniu ruchu na stronie i ilości newsów oraz artykułów tak, abyście mogli poczytać też coś innego niż klasyczne zapowiedzi czy „pomeczówki” i nasz ulubiony „Byczoptymizm”. Postaram się przynajmniej raz w tygodniu oddawać w wasze ręce artykuł jak ten (o ile coś ciekawego, godnego przetłumaczenia się pojawi) i/lub podsumowanie newsów i plotek związanych z zespołem.

                Poniższy artykuł pojawił się na nba.com. Moim zdaniem warto było go wam przedstawić z dwóch powodów. Po pierwsze żeby docenić i poznać bliżej Justina Holidaya, a po drugie żeby nakręcić was przed powrotem Zacha. Zaznaczam od razu, że nie zamierzam tłumaczyć wszystkiego słowo w słowo a raczej wyjąć z treści to co uważam za najbardziej istotne lub zinterpretować pewne fragmenty w taki sposób, aby przełożenie ich na język polski miało sens. Pamiętajcie również, że wszelka polemika co do treści nie powinna być wymierzona w moją stronę, a w stronę autora – Sama Smitha.

                Zapraszam do lektury.

Justin Holiday ma za sobą prawdopodobnie najlepszy mecz tego sezonu – 26 punktów, w tym aż 6 celnych rzutów za trzy na bardzo wysokiej skuteczności przy okazji środowej porażki 124-115 z Toronto Raptors. Podczas gdy Byki przygotowywały się do piątkowego starcia z Dallas Mavericks, będąc w trakcie serii porażek, których licznik na ten moment wskazywał trzy, Justin po cichu wykręcał całkiem niezłe cyferki. Na przestrzeni  ostatnich siedmiu spotkań notował 14.3 punktów na mecz przy 42% skuteczności rzutów za trzy.

To właśnie postawa Holidaya, jednego z nielicznych weteranów w zespole może być szczególnie ważna w nadchodzących tygodniach, zwłaszcza biorąc pod uwagę zmiany, które przyniesie za sobą powrót na boisko najważniejszej części wymiany za Jimmiego Butlera - Zacha LaVine, i te, które może przynieść zbliżające się coraz większymi krokami trade deadline (8 luty). Pewne jest jedno - rynek transferowy już niedługo rozkręci się na dobre.

Przed wyjazdem do Dallas Justin Holiday udzielił mediom krótkiej wypowiedzi  - “Musisz być tak cierpliwy jak to tylko możliwe, ale to (powrót Zacha) nastąpi bardzo szybko”. Sam Fred Hoiberg poinformował, że po powrocie z Indiany Zach LaVine spotka się z lekarzami, managementem drużyny i trenerami aby przedyskutować kwestię swojego powrotu, która według ostatnich doniesień jest już bardzo blisko.

“Chciałbym móc grać już jutro” – Mówi LaVine. „W idealnym świecie, mógłbym grać już teraz. Ale to nie jest idealny świat. Mam zamiar czekać i obserwować jak czuje się moje ciało, odbyć te spotkania i wkrótce wyznaczymy datę”

LaVine przeszedł operację prawego kolana 14 lutego 2017 roku. Obecnie, od ponad miesiąca odbywa treningi zarówno z pierwszą drużyną jak i z grającym w G-League zespole rezerw Chicago Bulls - Windy City Bulls. Od tygodnia trenuje już na dużej intensywności.

Przewiduje się, że kiedy Zach będzie gotowy, nawet zaczynając z ograniczeniami minutowymi, prawdopodobnie stworzy backcourt w duecie z Krisem Dunnem. Obecnie to miejsce zajmuje właśnie Holiday, z grającym jako SF Denzelem Valentinem. Oczywiste jest więc to, że jeden z nich wróci na ławkę. Inni (Jak Zipser) raczej wypadną z rotacji. To właśnie fakt posiadania na ławce już tak doświadczonego gracza jak 28 letni Justin Holiday może okazać się dużym atutem i kluczowym elementem układanki Freda Hoiberga w przyszłości.

holla

W środę Holiday odpowiadał na pytania dziennikarzy, dotyczące między innymi ilości oddawanych przez niego rzutów. W ciągu pierwszych 8 spotkań sezonu Justin oddawał średnio 16 rzutów na mecz, natomiast na przestrzeni ostatnich 8 spotkań średnia ta spadła do zaledwie 10.

“Na początku roku oddawałem dużo rzutów” – przyznał. „Teraz wrócili Niko i Kris (Dunn) więc wiele rzutów jest też oddawanych przez zawodników grających dookoła mnie. Myślę o tym jak to wszystko teraz wygląda i wydaje mi się, że częściej podaję piłkę i częściej szukam kolegów.”

“Czasami myślę, że mógłbym oddawać więcej rzutów, ale muszę grać najlepiej jak potrafię” dodał . W tym sezonie średnia Justina wynosi 13.6 punktów na mecz, czyli niemal dwukrotnie więcej niż wynosząca 7.7pkt średnia z czasów jego gry w Nowym Jorku. „Jeżeli mam dobrą pozycję – rzucam. To dokładnie to co chcą robić wszyscy inni. Ciągle pamiętam o roli, którą mi wyznaczono.  Nie mogę się dąsać kiedy coś nie idzie po mojej myśli”

“Muszę się prowadzić w odpowiedni sposób niezależnie od tego jak rzeczy się mają” mówi nasz obieżyświat – Nie wybrany w drafcie, grał dla 5 drużyn NBA i G-League, w Belgii i na Węgrzech. „Muszę być przykładem. To, że nie otrzymuję tylu szans i minut ilu bym chciał nie oznacza, że muszę się tym załamywać. Nie możesz tu przychodzić (do mediów), narzekać i pokazywać swoim kolegom z drużyny jak bardzo jesteś niezadowolony. Czasem nie wszystko idzie po Twojej myśli. Ja wciąż widzę przed sobą wiele pozytywnych rzeczy.”

“To coś czego musiałem się nauczyć” – Przyznaje Holiday. „Zazwyczaj martwiłbym się o siebie, zamykał się w sobie. Teraz myślę inaczej. Zastanawiam się jak mogę pomóc drużynie.”

 „W życiu i w koszykówce są wzloty i upadki. Bycie pozytywnym to zawsze najlepsza droga. Jeżeli nie jesteś pozytywnie nastawiony, możesz zaszkodzić sam sobie. Charakter wyrabia się długo, niezależnie od tego czy odniesiesz sukces w koszykówce czy nie. To jak się prowadzisz znaczy bardzo dużo.”

Powodami, dla których ta drużyna, pomimo bilansu 13-25 zaskakuje w tym sezonie wielu są praca zespołowa i poświęcenie, które zdają się górować nad wciąż surowym talentem. Nawet mimo ostatnich porażek Byki uciekły z ligowego dna jeżeli chodzi o statystyki punktowania i skuteczności rzutów za trzy. Chicago Bulls obecnie znajdują się w top 10 drużyn pod względem asyst, zbiórek, najmniejszej ilości strat oraz w szybkości/tempie gry, a z drugim bilansem (za GSW) jeżeli chodzi o stosunek asyst do strat.

Wraz z powrotem Mirotica i coraz lepszą grą Krisa Dunna młodzi Bulls zdają się odnajdywać stabilizację w swojej grze.

Ale wiatr zmian już niebawem może nadać sprawom inny bieg (Ja osobiście mam nadzieję, że wywieje stąd przynajmniej naszego Brickole). Praktycznie wszyscy zawodnicy NBA, którzy podpisali swoje kontrakty przed sezonem, staną się dostępni do wymian w ciągu najbliższych 10 dni. W dodatku powrót Zacha jest już tuż za rogiem.

Wszystko to dzieje się w momencie, kiedy Bulls balansują między drogą w dół po top pick w drafcie 2018 roku a marszem w górę tabeli, na przekór przewidywaniom ekspertów i woli większości kibiców.

“Myślę, że zintegruje się z drużyną bardzo szybko” mówi o Zachu trener Hoiberg.

Ale zaraz za tymi słowami idzie także ostrożność.

“Myślę, że musimy być cierpliwi” kontynuuje. „On (LaVine) wróci praktycznie po roku przerwy od poważnego grania w koszykówkę. To niemożliwe żeby symulować wydarzenia mające miejsce na parkiecie. Wykonał wspaniałą pracę na treningach i przeszedł wszystkie testy, ale kiedy przyjdzie mu zagrać w obecności fanów, to już całkiem inna gra i całkiem inne tempo. To jest właśnie kolejna strona tej sytuacji – przyzwyczajenie się do kolegów na parkiecie, ale uważam, że to stanie się szybko”

zach

Zach LaVine na spotkaniach z reporterami, mającymi miejsce na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni powtarzał, że jest już gotowy, żartował nawet, że jest gotowy na trzeci slam dunk contest.

“Prawie się wyczerpała” Mówił przed nowym rokiem  do reporterów o swojej cierpliwości. „Ciągle jestem tutaj i słucham wszystkich, ale czuję się gotowy. Jestem zniecierpliwiony. Odbywam pięć-sześć treningów dzień po dniu. Pracuję na sto procent, daję z siebie wszystko. Jestem blisko. Nie wiem czy odzyskałem swoje nogi w stu procentach ale na pewno jestem gotowy wyjść tam i zdobywać punkty”

Nasz Shooting Guard z UCLA zdradził również, że od kilku tygodni analizuje grę w taki sposób, jakby sam miał w niej uczestniczyć.

“Jestem na każdej sesji filmowej, na ławce przy okazji każdego meczu. W szatni, rozmawiam z chłopakami. Wciąż jestem częścią zespołu i pomagam w każdy możliwy sposób.”

„Wyrażam swoje przemyślenia i opinie na temat gry. Próbuję być zaangażowany tak bardzo jak to tylko możliwe. Na początku, po kontuzji, nie chciałem nawet oglądać koszykówki, ale teraz wróciłem i pracuję pełną parą”

“Nie obawiam się niczego” odpowiedział reporterom na pytanie o swoje coraz bardziej intensywne sesje treningowe. „Zamierzam grać w taki sam sposób. Mentalnie czuję się perfekcyjnie. Jestem lepszy niż byłem przedtem. Wiem przez co przeszedłem i wychodzę z tego jako lepszy koszykarz. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy dopóki nie wyjdziesz na boisko. Nie grałem jakieś dziesięć, jedenaście miesięcy. Wyczucie czasu i rytm muszą przyjść wraz z grą. Pracowałem tak ciężko, że to przejście nie powinno być trudne (z treningów do prawdziwej gry). Nie powiedziałbym, że jestem zły czy zirytowany. Po prostu doszedłem do momentu, w którym chce robić to co kocham. To jak być trzymanym z dala od swoich dzieci, czy coś w tym rodzaju. Takim uczuciem darzę koszykówkę. Chce tam wyjść i grać w grę, którą kocham.”

[źródło: nba.com]

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież