byczoptymizm22

Witajcie w Byczoptymizmie. To już nasze trzecie spotkanie, ech, jak ten czas pomyka. Niczym Felder gdy już wejdzie na boisko. Czy w kolejnym tygodniu byczych zmagań przydarzyło nam się coś co pasować będzie do Byczoptymistycznego spojrzenia na świat? Jeśli masz odwagę i trochę czasu, którego nie boisz się zmarnować zapraszam do czytania.

Załóżmy sobie taką sytuacje, w której jako fan Byków nie oglądam meczy... [ pozwolę sobie na prywatne wtrącenie ( tak Guma, wiem. Meczy to koza. Już się poprawiam)] ... nie oglądam meczów. Moją opinię w sprawie tymsezonowej gry wykształciłem na podstawie wyników i komentarzy w necie. Jakże smutny chodzę po mieście, ze zwieszoną głową mijam ludzi w koszulkach Bostonu czy Detroit (dobra, tu mnie fantazja poniosła, kto chodzi w koszulce Detroit?). I myślę sobie, no tak, tankujemy, to dobrze, ale jesteśmy słabi, nie mamy gwiazdy, nie mamy zespołu. I tak pewnie myślą w prowincjonalnym miasteczku niedaleko Chicago, w którym jeszcze niedawno największym wyczynem było salto maskotki z ogromnej drabiny. Wystarczy jednak bym obejrzał kilka meczów, zobaczył tych młodych chłopaków, przeczekał te kwarty, w których się jeszcze nie klei gra i pozachwycał sie tymi, które naprawdę wychodzą nieźle. Popatrzył na momenty, w których ruch piłki, szybkość, zaangażowanie w grę osiągają poziom naprawdę przyzwoity. Widok tego jak w tym sezonie gra Lopez, coraz lepiej radzącego sobie Dunna, Denzela, który czasem się wstrzela, sprawiły by, że podniósł bym głowę wyżej i z byczoptymizmem spojrzał w przyszłość.

Tydzień miniony przyniósł nam wygraną z Orlando. Wygraną w naprawdę dobrym stylu. Po tym meczu widać, że w tych chłopakach drzemie potencjał. Panowie, grajcie tak dalej a ten gość w zielonej koszulce, którego mijam na mieście ( pisząc to zdążyłem zapomnieć, że to tylko hipotetyczna sytuacja) będzie drżał ze strachu widząc Byka.

Ja, jak to mam w zwyczaju nie ogarniam wymian, draftów i innych takich, chyba, że krzyczą do mnie nawet z lodówki. Powie mi ktoś skąd mamy Nwabe? Jestem nim zachwycony i wiem, że się powtarzam ale dawno nie było u nas kogoś komu się aż tak chce.

A teraz coś co udało mi sie bystrym, zaspanym okiem wypatrzyć. Nasz trener w pewnym momencie pokazał zawodnikom co mają zagrać! Niesamowite, w zeszłym sezonie wydawało się to nie realne, a tu proszę. Może jesteśmy już wystarczająco „more younger” i zaczyna mu sie chcieć? Niemniej zaliczam mu to na plus.

Podążajmy dalej tropem pozytywów. Nie wiem jak to jest u was ( tu zwracam się do tej ciągle za małej liczby nocnych oglądaczy). U mnie, gdy spóźniam się na mecz [ a piątek północ to zdecydowanie za wcześnie, zwłaszcza gdy na stół wjeżdża Dominion (zaskoczy mnie ktoś i powie, że zna to?)] ten moment wyczekiwania zanim odpali się toto na kąpie i zobaczę wynik, i ta radość gdy widzę, że wygrywamy – to jest coś niesamowitego. I nie inaczej było w tym tygodniu.

To co? Kończymy z pozytywami na dziś? Wiem, że chcieli byście ale nie mogę sobie darować jeszcze jednego. I mniemam, że jest to perełka w tym może nie do końca logicznym stosie poplątanych myśli. My zajmujemy obecnie mocną 14 pozycję w tabeli, a Cavs... są wyżej zaledwie o trzy pozycje. Prawda, że mocny akcent na koniec.

Żeby nie przedłużać tego przynudnego już może dla was, dla mnie jednak ciągle atrakcyjnego wywodu ruszamy z Byczoptymistą tygodnia. I tu mam kłopot, proponuje zatem głosowanie w komentarzach pod spodem ( których ciągle niewiele, a prosiłem, namawiałem, po przeczytaniu wstawcie choć kropkę w komentarzu a pięknie będzie to wyglądać na stronie głównej).

1 – Dunn – który uwierzył, że doleci do kosza i przeskoczy tego brutala z Miami, czy może:

2 – Denzel, który wciąż wierzy, że może trafiać za 3?

Wybierajcie i głosujcie jak szaleni, a uszczęśliwicie jednego z nich wspaniałą nagrodą jaką jest nieświadomość tego zaszczytnego wyróżnienia.

Czas jeszcze na nasz czatowy kącik. Nie wiem co się dzieje ale im więcej was zachęcam do zaglądania na czat, tym mniej tam ludzi przychodzi. Normalnie to bym to może jakoś powiązał, ale że na oczach u mnie takie okulary jak w logo wiec wybaczcie optymizm. Zwalę winę na strach przed czytaniem na żywo wypowiedzi Łańcucha. Mimo niewielkiej frekwencji meczowej cytat z tego tygodnia nie był łatwy do wybrania i miał sporo konkurentów. Niemniej chcę się z wami podzielić jakże trafnym spostrzeżeniem dotyczącym zawodnika, którego punkty  zdobyte w czasie meczu zlotowego z Adminem głośno fetowaliśmy:

Felek ma minę jak przerośnięty upośledzony chłopczyk mówiący "PIŁKA" który bardzo sie cieszy że koledzy chcą z nim grać

No coś w tym jest. Prawda?

Gratuluję wytrwałym, którzy dobrnęli do  końca. Bo tak, na ten tydzień to już jest koniec.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież