44Mirotic

Numer 44 to historia aż 10 zawodników Chicago Bulls, dziesięciu graczy, którzy będąc bardzo bezposrednim nie zapisali się absolutnie niczym w historii organizacji. Poniżej pełna lista graczy;

Paul Ruffner 1971

Tom Kropp 1977

Andre Wakefield 1979

Quintin Dailey 1983-1986

Corie Blount 1994-1995

Mario Bennett 1999

Dalibor Bagaric 2001-2002

Trenton Hassell 2003

Adrian Griffin 2005-2008

Nikola Mirotic 2015-2017

Panowie Ruffner, Kropps, Wakefield i Bennett zaliczyli w Chicago jedynie drobne epizody.

Quintin Dailey w latach 1982-86 rozegrał w Bykach 272 spotkania w których notował średnio przyzwoite;

Punkty/mecz 16,4

Zbiórki/mecz 2,9

Asysty/mecz 2,8

I trzeba przyznać, że w parze z Michaelem Jordanem miewał fantastyczne spotkania

Corie Blount to kolejny przypadek, który reprezentował Bulls w dwóch różnych okresach z dwoma różnymi numerami. Blount rozegrał w Chicago w latach 1993-95 i 2002-04 łącznie 231 spotkań notując średnio;

Punkty/mecz 3,4

Zbiórki/mecz 3,9

Dalibor Bagaric to 24 pick draftu z 2000 roku. Wielki, potężny środkowy był kolejną ofiarą szalonego boomu na europejskich srodkowych, jaki miał za oceanem miejsce na początku tego millenium.

44Bagaric

Bagaric rozegrał przez 3 lata 95 spotkań, reprezentował Byki z numerami 44 i 11 i nie zapisał się niczym szczególnym. Te 3 lata debiutanckiego kontraktu były jego jedynymi w najlepszej lidze swiata.

Trenton Hassell i Adrian Griffin to kolejne postaci, które identyfikować można z przeciętnym dla Chicago okresem w latach 2001-08. Panowie rozegrali w Chicago kolejno 160 i 145 spotkań. Ich srednie absolutnie nie powalają, a przygody w NBA nie były zbyt długie. Griffin w latach 2010-15 był asystentem Toma Thibodeau.

I na sam koniec został Nikola Mirotic. Niko miał być przyszłoscią Hiszpańskiego basketu. Razem z Rickym Rubio miał przejąć schedę, kiedy kariery zakończą bracia Gasol, Fernandez, Rodriguez, Calderon. Niestety Mirotic w pewnym momencie zablokował swój rozwój i wobec 3 rozegranych już w NBA sezonów ciężko powiedzieć w jaką stronę pójdzie jego kariera.

W Polsce Niko dalej uznawany byłby za wielki młody talent, w końcu dalej ma tylko i aż 26 lat i około 10 lat gry na dobrym poziomie, problem w tym, że Mirotic w każdym spotkaniu od 3 sezonów potrafi zagrać zupełnie inna koszykówkę. Od seryjnego strzelca, po zagubionego na parkiecie frustrata odpalającego rzuty z 8-mego metra. Niko zdążył rozegrać w Chicago 218 spotkań i jego średnie są co najmniej przyzwoite;

Punkty/mecz 10,8

Zbiórki/mecz 5,3

% z gry 40,9

% z obwodu 35

Bardziej od tych średnich martwi jednak to, że Mirotic w obecnych realiach NBA to nie jest zawodnik mogący kandydować na pierwszą opcje zespołu, ani gracz, który jest opcją nr 3,4 czy też 6th manem. A szkoda, bo Niko poza meczami fatalnymi ma w karierze choćby takie

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież