Zaloguj
Menu główne

jimmyrobin

Za nami 24 spotkania, co procentowo znaczy tylko tyle, że niemal 30% sezonu zleciało zdecydowanie za szybko. Liga dopiero co ruszyła, zaraz święta, po świętach Nowy Rok, All Star Weekend, początek Playoffów…

Jak od poprzedniego podsumowania radził sobie zespół? Co powinniśmy wyróżnić, kogo podziwiać, a kogo po prostu rzeczowo zjechać i opieprzyć?

Bulls Stats zaczniemy tym razem od negatywów, na chwalenie przyjdzie pora w drugiej części.

Rzuty za 3 – wszyscy o tym mówili, wszyscy wiedzieli, część z nas w tym ja ślepo wierzyliśmy że będzie inaczej i było -> do momentu kontuzji Douga McDermotta nie wyglądało to fatalnie natomiast na dziś Bulls trafiają 30,7% rzutów z obwodu co daje drużynie zaszczytne 30-ste miejsce w lidze!  W moim odczuciu tutaj nie ma co komentować

Nikola Mirotic – To miał być dla skrzydłowego przełomowy sezon. 2 lata bagażu doświadczenia w NBA, gra w kadrze Narodowej i medal Olimpijski, potencjał i możliwości ofensywne i tak dalej. Zamiast rozwoju jest mocny regres i najgorsze w karierze statystyki w następujących kategoriach:

Punkty 8,7/mecz Skuteczność z gry 38,1% Skuteczność z obwodu 28,4% Skuteczność FT 73,6%

Niko ma momenty kiedy jest cholernie ciężką kula u nogi zespołu po obu stronach parkietu. Przed sezonem nieco w ciemno stawiałem, że Threekola może wskoczyć gdzies w okolice TOP20 skrzydłowych ligi. Na ten moment zleciał na ławkę kosztem Taja i tylko przez jeszcze bardziej fatalnego Portisa, Niko może liczyć na regularne minuty w rotacji.

Bobby Portis – Bobby przez lwią część poprzedniego sezonu był bezdyskusyjnie nazywany stealem draftu 2015 roku. Atletyczny, zwinny, z rzutem z dystansu, pełen energii i…i czar powoli pryska. Latem po swietnych występach w Summer league gdzie Bobby zjadał graczy walczących o kontrakty widziałem go w wąskiej rotacji, chciałem widzieć jak gryzie minuty Miroticia, chciałem widzieć jak po odejściu Joakima to on nakręca całą ławkę i zaraża energią. Za dużo chyba chciałem, nasz skrzydłowy gra mniej niż w rookiee sezonie, rzuca mniej, zbiera mniej, gra po prostu gorzej. Wszystko sprowadza się do tego, że zamiast walczyć o minuty z Nikolą Miroticiem, Bobby rozdał swoje minuty gry Cristiano Felicio.

Ławka rezerwowych – Patrząc na statystyki wygląda to nieźle. Doug daje prawie 10 punktów, Niko prawie 9, lecimy dalej dodajemy Portisa/Granta, Canaana i wychodzi, że w ogólnym rozrachunku nasi rezerwowi dają średnio ponad 40 punktów, 20 zbiórek, 7 asysty…

Niestety realia są fatalne, a efektywność rezerwowych i ich impakt w grę zespołu jest jeszcze mniej widoczny niż w przypadku Washington Wizards. Podcza nieobecności Douga McDermotta zdarzały się spotkania, kiedy bench zamykał się w cyfrach 20/9/3 – i nie chodzi tu o jednego zawodnika, chodzi o łączną zdobycz punktów/zbiórek/asyst wszystkich zmienników w trakcie 1 spotkania.

Jeśli Bulls jakkolwiek chcą zaistnieć w fazie playoffs, powalczyć o cos więcej jak parę gier po regular season, potrzebne są zmiany i podpis kogos kto wniesie jakość w drugim unicie Chicago. Ewentualnie trzeba się zastanowić nad zmiana w rotacji, o której zresztą po meczu z Wolves mówił Hoiberg. Może opcją do przemyślenia po powrocie MCW będzie takie ustawienie

Rondo/Butler/Mcdermott/Gibson/Lopez

MCW/Grant/Wade/Mirotic/Felicio

Podobne ustawienie widziałem gdzieś na twitterze i z biegiem czasu nie wydaje się to bezsensowne. Ewentualnie mogłaby tu nastąpić zamiana Rondo z Wade’m, gdzie Wade dobrze funkcjonuje z Jimmy’m, a Rondo otoczony były strzelcami ( Grant/Mirotic/Portis zamiast Felicio )

Na dziś dzień jako nasze wady i ujmę widzę właśnie obwód, ławkę i postawę naszych skrzydłowych. Zdecydowanie za wcześnie w moim odczuciu żeby do minusów teamu doliczyć Canaana, kontuzjowanego MCW czy też Freda Hoiberga. Szczególnie jeśli chodzi o postawę naszego coacha nie uważam żeby wtopy Bulls były „zasługą” coacha, wbrew przeciwnie Hoiberg potrafi ustawić zespół tak, żeby ten zjadł w defensywie np Spurs czy Clippers. Nie należy winić trenera za to, że nie wpadają rzuty, zdążymy go zjechać jeśli nie wymyśli żadnych schematów, albo sposobów żeby te rzuty zaczęły wpadać, albo żeby były oddawane przez kogo innego lub z innego miejsca.

Jeśli chodzi o plusy to szybko, żeby nie popaść w spory samozachwyt

Jimmy Butler/Dwyane Wade - #MarquetteBrothers nie będą grać co wieczór na poziomie MVP, nie będą co wieczór kończyć na 50% z gry i obwodu, ale ich współpraca i to jak chcą ze sobą współpracować na parkiecie to jedne z lepszych rzeczy w lidze.

Notują 25,7 i 20 punktów na mecz, dostarczają drużynie co mecz w sumie 11 zbiórek, 8 asyst, ponad 3 przechwyty przy skuteczności ponad 46% z gry, 36% z obwodu i 84% z linii osobistych, dodajmy jeszcze do tego fakt, że Jimmy praktycznie w każdej linijce statystycznej ma najlepsze cyfry w karierze, że gra na poziomie 125/105 jeśli mówimy o offensive/defensive rating.

Zbiórki – Byki zbierają średnio ponad 48 piłek na mecz co jest drugim wynikiem w lidze. 13,4 to liczba zbiórek ofensywnych, co jest razem z teamem z Denver najlepszym wynikiem w całej NBA. Przed sezonem wielu z nas przypuszczało, że walka na tablicach czyli element w którym w ostatnich latach byliśmy topowym zespołem będzie nasza kulą u nogi. Robin Lopez świetnie się wkomponował, Taj Gibson jako starter gra najlepszy basket w karierze, swoje na deskach dodaje Jimmy i łasy na cyfry Rondo, w ostatnich 2 spotkaniach dobre zmiany dawał Felicio. W tym aspekcie rzemiosła Byki dalej grają na mocną 5!

Rzuty osobiste – Bulls oddają z linii osobistych ponad 25 rzutów na mecz, co jest ósmym wynikiem w lidze. Trafiając niemal 81% rzutów okupujemy pod kątem skuteczności miejsce nr 3.

Do plusów, takich mniejszych ale w ogólnym rozrachunku dających pozytyw należy doliczyć jeszcze

Robin Lopez – srednie na poziomie 10 punktów i 7,5 zbiórki nie są wybitne, ale Lopez z miejsca sprawił, że duża część fanów nie płacze za Joakimem, a Robin poza walką na deskach nie popuszcza żadnej piłki i lubi sprawić sobie młe block party

Taj Gibson – W wieku 31 lat, po 8 sezonach w Chicago, z bagażem ponad 500 występów Gibson gra w tym sezonie najlepszy basket życia. 12 punktów, 7,7 zbiórek, ponad 54% z gry i chęć zostania w Chicago do końca kariery. Czapki z głów Taj, będziesz ikona organizacji, a wszystko to łączy się z plotkami transferowymi, które przy jego nazwisku ciągną się praktycznie od 2012 roku.

Straty – Bulls tracą dość mało piłek, co przed sezonem biorąc pod uwagę trio Rondo/Butler/Wade wydawało się niemożliwe. W sumie Byki tracą co mecz niespełna 13 piłek, więcej od nas traci 19 zespołów co uważam za spory sukces.

Gdybym miał więcej czasu, co postaram się nadrobić w okolicach Nowego roku mógłbym bawić się w statystyki zaawansowane itd.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

FacebookTwitterRSS