Zaloguj

Zaloguj

Dwyane Wade. Mierzący 193 cm król bloków i obrońca doskonały. Urodzony 17 stycznia 1982 roku w Chicago. Wychowywał się z siostrami – starszą o 5 lat Tragil oraz Deaną i Keishą. Ich matka - Jolinda  Wade była narkomanką. Najpierw po prostu uzależnioną, potem totalnym dnem.  Doszło do tego, że testowano na niej, jak działają nowe substancje, które miały być później wypuszczone na rynek. W końcu trafiła do więzienia. W tym czasie, ojciec DW założył nową rodzinę, miał synów, prowadził szczęśliwe życie.  A Dwyane codziennie musiał patrzeć na realia życia ulicy i gangów narkotykowych. Strzelaniny i zwłoki stały się dla niego chlebem powszednim.

 

DW: „Nie było urodzinowych czy świątecznych prezentów (…) Moim priorytetem jako małego dzieciaka było pokonanie biedy. Miałem tyle marzeń, tyle aspiracji.”

Przyszłą gwiazdą NBA, opiekowała się siostra. Pewnego dnia postanowiła zwyczajnie zostawić  ośmioletniego Wade’a  u jego braci i ojca. Wróciła do Chicago, a  Dwyanem Wadem Juniorem,  zaopiekował się Dwyane Wade Senior.

Tragil: „Życie z matką było bardzo stresujące. Tata żył z inną kobietą, miał trzech synów, uznałam, że dla Dwyane’a będzie to lepsze środowisko.”  

Tragil w ten sposób próbowała zmienić życie brata, w jakiś sposób uchronić go przed ulicą. I udało się. Wade mógł dorastać w bezpiecznej okolicy, wśród braci, którzy rozwijali swoje talenty koszykarskie. 

Na studia trafił do Marquette University, gdzie pierwszy rok przesiedział na ławie. Trener Crean  jednak od samego początku widział w nim ogromny potencjał i materiał na gwiazdę, dlatego traktował go wyjątkowo ostro:

DW: „Trener był dla mnie ostrzejszy niż dla kogokolwiek innego. Kiedy przegraliśmy przychodził do szatni i darł się, że wszystko to moja wina, że nie ćwiczyłem wystarczająco ciężko. (...) To sprawiło, że stałem się silniejszy, że naprawdę chciałem więcej trenować.”

W międzyczasie rozwijał się jego związek z Siohvaughn Funches, którą poznał jeszcze będąc dzieciakiem. Przed drugim rokiem w zespole Marquette Golden Eagles, Wade, dowiedział się, że będzie ojcem, a to niosło za sobą konieczność zarabiania pieniędzy na rodzinę. Musiał zaopiekować się ukochaną i potomkiem. Na szczęście, w końcu trener dał mu szansę, docenił jego ciężką pracę i życie Wade’a zaczęło układać się tak, jak powinno. Piątego lutego 2002 roku, na świecie pojawił się pierwszy syn przyszłej Gwiazdy NBA – Zaire Blessing Dwyane Wade (swoją drogą, zabawnie byłoby, gdyby w Polsce też wszyscy mężczyźni w rodzinie nazywali się np. Andrzej). A krótko po tym, Sioghvaughn została jego żoną.

W pamiętnym drafcie 2003, wybrany z numerem 5 przez Miami Heat.  Zaraz za LBJ, Milicicem, Melo i Boshem.

Marcin Muras - ekspert koszykarski Polsat Sport: (…) To był w ogóle świetny draft, wtedy przyszli do NBA także LeBron i Melo. Wiadomo było jednak, że jeśli Pat na kogoś stawia to się nie myli i tak było z Wade'em. Wade potrafił grać elegancko, był efektywny i efektowny. Szybko potrafił dojrzeć do roli lidera drużyny(…)

W lutym 2004 roku, Wade, jako pierwszoroczniak,  został ogłoszony zawodnikiem tygodnia Konferencji Wschodniej, wyszedł też w pierwszej piątce podczas Weekendu Gwiazd w zespole Rookie. 

Debiutancki  sezon zasadniczy  na zawodowych parkietach, skończył z dorobkiem średnio 16,2 pkt na mecz, a  56 na 61 spotkań, które rozegrał w barwach Miami Heat, rozpoczynał w pierwszej piątce.  Playoffy w jego wykonaniu, to średnio 18 pkt na mecz, tym samym, poprowadził zespół  do półfinałów Konferencji. W  6 meczach zdetronizowali ich Pacers. Rick Carlisle – ówczesny trener Indiany, powiedział o nim:

 

„Jest świetnym zawodnikiem (…) nie wydaje mi się, żeby czuł się jak pierwszoroczniak”.

2004 rok to również powołanie do kadry narodowej i brązowy medal Olimpijski w Atenach. 

Przed drugim sezonem Wade’a w NBA, do Miami ściągnięto Shaquille'a O’neal'a, który miał wspomóc młodą gwiazdę w drodze po mistrzostwo. Co  okazało się bardzo dobrym, posunięciem, bowiem Heat w tym sezonie zanotowali  jeden ze swoich najlepszych bilansów w historii: 59 – 23, niestety w PO ulegli Detroit Pistons.

Sezon regularny 2005/2006 to średnia 27,2 pkt na mecz. Mistrzostwo NBA i tytuł MVP finałów (ze średnią 28,4 pkt na mecz).  Doskonały sezon i doskonałe finały zakończyły się jeszcze lepiej. DW został uznany sportowcem roku magazynu Sports Ilustrated. 

Terry McDonnel wydawca SI: "Ta nagroda to coś więcej niż wyróżnienie za wyczyny sportowe. Dwyane pokazuje, że nie tylko na parkiecie, ale także i w życiu jest profesjonalistą."

Przed nim tylko pięciu koszykarzy miało ten zaszczyt. Zapisał się wśród takich nazwisk jak Bill Russel (1968), Kareem Abdul-Jabbar (1985), Michael Jordan (1991) i duet Duncan, Robinson (2003).

W 2007 roku urodził mu się drugi syn Zion.  Niestety, sielanka szybko się zakończyła. W tym samym roku, małżeństwo gwiazdora rozpadło się.  Proces rozwodowy nie był łatwy, Siohvaughna zarzucała DW porzucenie dzieci, zażywanie narkotyków i posiadanie broni. Dopiero po czterech latach udało mu się uzyskac pełne prawa rodzicielskie nad dziećmi.  W międzyczasie, zdążył związać się z aktorką Gabrielle Union. Kolejna historia jak z okładki.  Bo w końcu i Wade i Gabrielle na okładkach bywali. 

Następne sezony NBA to karuzela nieudanych playoffów. Przełom nastąpił dopiero w 2010 roku, kiedy do zespołu dołączył LBJ i Chris Bosh. Wade zgodził się wtedy na obniżkę swojego kontraktu, żeby można było opłacić dwie nowe gwiazdy. Powstała Wielka Trójka Miami Heat. W sezonie zasadniczym zawodnicy jeszcze się docierali, nie było stabilnej formy, ale w PO pokazali klasę i doszli do finałów, w których ulegli jednak Dallas Mavericks. Ten sezon dla Wade'a, to również tytuł MVP Meczu Gwiazd. Żary z Miami zrehabilitowały się w sezonie 2011/12 – pamiętnym, ze względu na lockout. Skrócone rozgrywki zakończyli na 2 miejscu w Konferencji Wschodniej,  ale przez playoffy przeszli jak burza. Kolejne mistrzostwo dla Wade'a było na wyciągnięcie ręki. Tak też się stało 4-1 z OKC i drugi pierścień wylądował na palcu gwiazdy.  Sezon 12/13 to trzecie mistrzostwo Dwyane’a z Miami Heat. Tym razem pokonali San Antonio Spurs.

Z 2013 rokiem przyszło jednak nie tylko mistrzostwo, ale kolejne perypetie sercowe. Bajka Dwyane i Gabrielle dobiegła końca. Para rozstała się, a Wade znów był samotnym ojcem. Z tym, że samotność nie trwała długo, Wade świetnie sobie radził i... spłodził kolejnego syna. Tym razem, matką została Aja Metoyer. A kolejny potomek Flasha to Xavier Zachariasz Wade.  Cóż, można to chyba traktować jako "wypadek przy pracy", bo mimo dość sporej wpadki, Wade i Gabrielle wrócili do siebie, a Gwiazdor Heat, oświadczył się aktorce. 

    

Sezon 13/14 to ostatni rok panowania Wielkiej Trójki. Po przegranym finale z San Antonio Spurs, Trio Wade-James-Bosh, przestało istnieć. LBJ bowiem wrócił do domu - do Cleveland. To był początek końca Heat, których potęga już w sezonie 14/15 nie miała nic wspólnego z mistrzami jeszcze sprzed dwóch lat. 2015/16 Miami zakończyło na trzecim miejscu w Konferencji Wschodniej, a sam Wade wystąpił w 73 spotkaniach i zanotował średnią 19,0 pkt. To był jego ostatni sezon w barwach Żarów. Po trzynastu latach i trzech mistrzostwach, Flash zakończył swoją przygodę z Heat. Dla zespołu z Florydy notował średnio 23,7 pkt na mecz, 5,8 as., 4,8zb., w rundzie zasadniczej.

Wielka Trójka z Miami zapisała się już na zawsze w historii klubu, ale coś się kończy, coś się zaczyna. Hitowy transfer tego lata – trochę przykryty przez Duranta i GSW. Wade wrócił do domu i tworzy teraz nową historię w Chicago. 

Dawid Bręk - zawodnik KKK MOSiR Krosno: (...) Bullsi będą mieli z niego dużo pożytku, w końcu zagra w mieście z którego pochodzi. Kibice go pokochają(...)

To nowa historia, ale przede wszystkim nowa Wielka Trójka. Mając u boku Rondo i Butlera, DW przeżywa w Wietrznym Mieście druga młodość. Owszem, za wcześnie na takie stwierdzenia i pompowanie balonika, ale nie da się ukryć, że tak grający Bulls, to dla kibiców miła odmiana. Bo przez ostatnie sezony, Chicago nękały demony kontuzji Derricka Rose’a. Na naszym meczowym czacie, również panują bardzo optymistyczne nastroje.

Nowy: 3 mecze oglądało się z większą przyjemnością niż cały poprzedni sezon, tak grających Bulls aż chce się oglądać".

No właśnie. Kontuzje. Nie jest wykluczone, że doskonale znana historia w Windy City, może się powtórzyć. Wade’a, zaliczyłabym do grupy „szklanych” zawodników. Co jednak cieszy, mimo przeplatających jego karierę kontuzji, DW ciągle wraca i wciąż pokazuje, że nic nie jest w stanie go powstrzymać, trochę paradoks. Szklany, ale niezniszczalny.

 

GŁOS EKSPERTA:

MARCIN MURAS, POLSAT SPORT

Pamiętam D-Wade'a odkąd przyszedł do NBA w 2003 roku, może też dlatego, że wtedy kibicowałem Miami Heat także ze względu na osobę Pata Riley'a. To był w ogóle świetny draft, wtedy przyszli do NBA także LeBron i Melo. Wiadomo było jednak, że jeśli Pat na kogoś stawia to się nie myli i tak było z Wade'em. Wade potrafił grać elegancko, był efektywny i efektowny. Szybko potrafił dojrzeć do roli lidera drużyny. Stylem gry trochę przypominał Michaela Jordana, ale nie ma się co dziwić, w końcu urodził się i wychowywał w Chicago. Kiedy stawiał pierwsze koszykarskie kroki, Michael był w Chicago bogiem. I może też dlatego teraz, kiedy po wielu latach 34-letni Wade powrócił do Chicago, przeżywa drugą młodość. Przecież, w końcu każdy chłopak marzy, że kiedyś zagra w klubie ze swojego miasta. Dwyane potwierdza, że w Chicago czuje się świetnie, imponuje formą w pierwszych meczach sezonu, ale też nie od dziś wiadomo, że jego największa zmorą w ostatnich latach były kontuzje. Trzymam jednak za niego kciuki i wierzę, że w tym sezonie będzie miał więcej szczęścia i urazy go ominą, bo naprawdę z dużą przyjemnością ogląda się jego grę.

 

DAWID BRĘK, KKK MOSiR Krosno:

Dwyane jest graczem z najwyższej półki. Wielu od lat wysyła go na przedwczesną emeryturę, a on za każdym razem udowadnia swoją grą, że są w błędzie. Wade potrafi zaskakiwać cały czas. W ostatnich playoffach dołożył "trójkę" do swoich mocnych stron. Teraz jest groźny wszędzie. Bullsi będą mieli z niego dużo pożytku, w końcu zagra w mieście z którego pochodzi. Kibice go pokochają.

Agnieszka Łapacz
OBSERWUJ NA TWITTERZE

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież