bullscavs

Witam wszystkich. Z tej strony Łukasz. Lat 24. Student. Przygoda z NBA i z Bulls zaczęła się w 1997/98 roku, gdy jako kilkulatek oglądałem retransmisje z meczów na stacji TVN. Wtedy dowiedziałem się kto to Jordan. Pippen i ten z kolorowymi włosami, którego lubiłem najbardziej.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że właśnie Rodman jest moim ulubionym koszykarzem. Później zapał opadł, TVN nie pokazywał meczów, był chyba tylko jakiś program z młodym Obuchowiczem (jeśli się mylę to proszę o poprawę. “Rzut za trzy” coś chyba w tym stylu). Od sezonu 2003/04 regularnie zacząłem uczęszczać na mecze lokalnej drużyny, niegdyś wicemistrza kraju, a w związku z tym zapał do koszykówki narodził się na nowo. Ogrywałem kolejno NBA Live 2004 i 2005, by po kilkuletnim upadku basketu w moim mieście znowu mieć przerwę od koszykówki. Wciągnęło mnie jednak znowu, od sezonu 2010/11, jednak przez te wszystkie lata zawsze starałem się śledzić poczynania Bulls. Telegazetowe sprawdzanie wyników czy składów (strona 269, już chyba nie istnieje) bywało wtedy ciekawym zajęciem.

Co oprócz koszykówki? Nie ukrywam, że moją pasją jest piłka nożna. Uwielbiam rozgrywki międzynarodowe. Oglądam niemal wszystkie mecze MŚ i ME, a także Pucharu Narodów Afryki. Liga angielska jest dla mnie czymś więcej niż ligą. Do tego kolarstwo, a także snooker gdzie od kilku dobrych lat podziwiam kunszt Ronniego O’Sullivana. Mam nadzieję, że moje teksty będą przyjętę ciepło i czekam na komentarze pozytywne jak i negatywne. Pozdrawiam.

Zapowiedź

Równo tydzień temu rozpoczął się 71 sezon najlepszej koszykarskiej ligi świata. Przez te siedem dni wydarzyło się wiele interesujących rzeczy dla kibiców. Świetne występy Giannisa Antetokounmpo, wieść o chęci odejścia Erica Bledsoe z Phoenix Suns, ale także te gorsze chwile jak koszmarna kontuzja Gordona Haywarda w meczu otwierającym rozgrywki. Dzisiejszej nocy w Quicken Loans Arena zmierzą się dwie drużyny, których aspiracje są na przeciwległych biegunach. Mowa o Chicago Bulls i Cleveland Cavaliers.

Bulls rozpoczęli sezon zgodnie z przewidywaniami wielu ekspertów, kibiców, a pewnie i samego zarządu. Porażki z Raptors oraz Spurs nie mogą nikogo dziwić, biorąc pod uwagę skład jakim obecnie dysponuje Fred Hoiberg, jednak coach ekipy z Chicago dostał odpowiednie instrumenty do znalezienia się z drużyną w pierwszej trójce draftu 2018 roku. Ostatni mecz z San Antonio, przegrany różnicą 10 punktów, był kolejnym w którym Lauri Markkanen wystąpił w pierwszej piątce. Fin, pochodzący z miejscowości Vantaa, już w drugim meczu sezonu zanotował double-double zdobywając 13 punktów i zbierając 12 piłek. Widać, że niekiedy brak mu ogrania na parkietach, ale pamiętajmy, że rozegrał raptem dwa mecze. Dzisiaj na parkiecie zabraknie Bobbiego Portisa (1-0, 1 KO), który podobno rozmawia z obozem Anthonego Joshuy odnośnie walki o pasy mistrzowskie w wadze ciężkiej, a także kontuzjowanych Zacha Lavine’a, Krisa Dunna, Camerona Payne’a, Nikoli Miroticia (0-1). Przewidywana pierwsza piątka zespołu ze stanu Illinois będzie więc bez zmian.

Grant - Holiday - Zipser - Markkanen - Lopez.

Jednymi z głównych kandydatów do końcowego triumfu w tym sezonie jest drużyna Cleveland Cavaliers. Mistrzowie z 2016 roku, w lecie uczestniczyli w jednej z większych wymian ostatnich lat. Kyrie Irving opuścił Cavs, w zamian za Isaiaha Thomasa, Jae’a Crowdera, Ante Zizicia, a także pierwszorundowy wybór Brooklyn Nets w roku 2018 oraz drugorundowy wybór Miami Heat w 2020 roku. Pretendenci do tytułu rozpoczeli sezon od dwóch wygranych. W spotkaniu rozpoczynającym sezon pokonali Boston Celtics, a w kolejnym meczu zwyciężyli Milwaukee Bucks. Wydawało się, że do dzisiejszego spotkania przystąpią z bilansem 3-0, ale niespodziewanie przegrali na własnym parkiecie z Orlando Magic. Po trzech meczach niekwestionowanym liderem jest LeBron James, który notuje średnio 25 punktów na mecz. W dzisiejszym meczu z pewnością nie zagrają Isaiah Thomas i Derrick Rose. Jak wynika z informacji dla mediów na oficjalnej stronie NBA, prawdopodobne ustawienie będzie wyglądać następująco: Calderon - Smith JR - James - Crowder - Love.

Warto również wspomnieć o tym, że ostatnia wygrana Cleveland nad drużyną Chicago miała miejsce w sezonie 2015/16. W zeszłych rozgrywkach Bulls wygrali wszystkie cztery mecze, które rozgrywali z dzisiejszymi rywalami. Ciekawym odnotowania jest też fakt, że w meczu ze Spurs, zawodnicy trenera Hoiberga zatrzymali rywali na tylko jednym celnym trafieniu zza łuku na dwanaście oddanych prób. Czy dzisiaj będzie tak samo? O tym przekonamy się o godzinie 01:00 polskiego czasu gdy obie drużyny wyjdą na parkiet.

Liczby: 122-85 tyle wynosi bilans meczów Chicago Bulls przeciwko Cleveland Cavaliers.

69 - tyle punktów zdobył Michael Jordan w meczu rozegranym 29 marca 1990 roku. Jest to najwyższa liczba punktów zdobyta przez gracza Bulls w jednym meczu w całej historii klubu, a co za tym idzie w meczu przeciwko Cleveland.

771 - LeBron James po dzisiejszym meczu zrówna się pod względem występów w Cavs z liderującym Zydrunasem Ilgauskasem. Jamesowi brakuje również trzech zbiórek do samodzielnego przodowania w klubie ze stanu Ohio jeśli chodzi o zbiórki.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież