Zaloguj

Zaloguj

dunn-kris-usnews-102318-ftr-getty_gfgb3edu5g1u1khfd8n12jcui.jpg

W ostatnim czasie Kris Dunn nie jest w najlepszej dyspozycji a fani Chicago Bulls zaczynają kwestionować jego przyszłość w barwach organizacji z Wietrznego Miasta. Te wątpliwości na pewno nie są nieuzasadnione, ale na ten moment wydają się być też dosyć mocno przesadzone.

Na początek wyjaśnijmy sobie jedno – Kris Dunn w najbliższym czasie nigdzie się nie rusza. Przed obecnym sezonem Bulls podjęli opcje zespołu na 4 sezon co sprawia, że szczęścia we Free Agency będzie mógł szukać jako zastrzeżony wolny agent przed sezonem 2020-2021. Jego kontrakt w przyszłym roku będzie kosztował organizację 5.3 mln dolarów. Tak więc biorąc pod uwagę kwestię salary cap, Kris Dunn nie jest problemem Byków (Hej Felicio, co tam?). Tym co wzbudza wątpliwości odnośnie przyszłości Krisa jako kluczowego elementu „young core” Bulls jest jego ofensywa.

A z tą ofensywą wcale nie jest tak źle. Dunn przebył długą drogę od czasu swojego debiutanckiego sezonu w Minnesocie. Sezonu, w którym notował jedynie 4 punkty na mecz przy 37% skuteczności. Łatka bustu (wtopy?) przyklejona została szybko i wydawało się, że nie ma pojęcia jak skutecznie punktować na poziomie NBA. W czasie jego pobytu w Chicago ten element uległ znacznej poprawie. W tym sezonie Kris notuje średnio 12 punktów na mecz przy 45% skuteczności z gry. Rozwinął też, niezbyt imponujący ale jednak, rzut za 3 punkty, trafiając ok. 35% takich rzutów. Poprawił również swoją skuteczność z linii rzutów osobistych. Ten element powinien zaprocentować w jego dalszej karierze z uwagi na eksplozywność i szybkość Krisa na pierwszych krokach kiedy już zdecyduje się kończyć akcję wjazdem na kosz. Wymuszanie fauli to zresztą coś nad czym młodzi Bulls powinni popracować jako drużyna.

Kris pokazał się jako bardzo dobry zawodnik na półdystansie. Mid-range game na wysokim poziomie ma swoje wady i zalety. Zacznijmy od wad – rzut z półdystansu jest najmniej efektywnym rzutem w koszykówce. Jest trudniejszy do trafienia niż layup a mimo to jest wart tyle samo punktów, w dodatku jest oczywiście wart mniej niż celny rzut za 3 punkty. Dziś ma to szczególne znaczenie z uwagi na fakt, iż liga coraz bardziej opiera się na strzelcach i rzutach z dystansu. Zaletą jest to, że większość prób z półdystansu w wykonaniu Krisa kończy się powodzeniem. Potrafi punktować po koźle czy z akcji catch-and-shoot, o ile są rozgrywane na półdystansie.

W tym sezonie z różnych względów, głownie zdrowotnych, Dunn miewa spore wahania formy co potęguje wątpliwości fanów Bulls w kwestii tego, czy to właśnie on ma być tym „point guard of the future” dla będących w drugim roku przebudowy Chicago Bulls.

kris_dunn_bulls_embed_.jpg

Dlaczego więc te braki w ofensywie nie powinny być powodem do skreślania byłego gracza Providence ? Jeżeli Kris Dunn nie ma swojego dnia, zazwyczaj nie sprawia to, że ciągnie on zespół w dół. Dunn nie jest pierwszą opcją w ofensywie Byków. W zasadzie śmiało można stwierdzić, że jest on co najwyżej opcją numer 4, zwłaszcza po przybyciu Otto Portera Jr. Dunn jest point guardem typu pass-first. Zawsze stara się wykonać odpowiednie zagranie dla swoich kolegów zanim zdecyduje się na samodzielne wykończenie akcji. W tej roli Kris spisuje się znakomicie. W tym sezonie notuje średnio 6.5 asysty na mecz. Jednak wiemy, że nie jest to szczyt jego możliwości. W meczu, który śmiało możemy wspominać jako jedną z największych „tank-porażek” obecnej przebudowy, w meczu przeciwko Indiana Pacers, Dunn rozdał aż 17 asyst (!!). To bardzo dobry pomysł by backcourt Bulls obok takiego gracza jak Zach Lavine uzupełniał point guard, będący przede wszystkim playmakerem. Nie zapominajmy przy tym o tym jak dobrym Dunn jest obrońcą i o tym jak duże ma to znaczenie grając u boku nastawionego przede wszystkim na ofensywę Zacha Lavine’a. Takie zestawienie otwiera wiele możliwości w ofensywie drużyny. Dzięki temu między innymi Zach czy Lauri mogą oddawać więcej rzutów. Kris doskonale zdaje sobie sprawę z tego o czym napisałem wyżej – nie jest pierwszą „strzelbą” zespołu, i robi wszystko by w najlepszy możliwy sposób pomagać drużynie poprzez odpowiednie rozprowadzanie piłki.

Drugim największym atutem Krisa Dunna, który sprawia, że Bulls powinni trzymać się tego gracza jest wspomniana już wyżej defensywa. Bez wątpienia Kris był najlepszym obrońcą Bulls w poprzednim sezonie, a w tym obok niego może stanąć jedynie Wendell Carter Jr. Dunn wie gdzie powinien być, kiedy tam być i zazwyczaj robi to co trzeba po bronionej stronie parkietu. Nie bez powodu znajduje się na 9 miejscu w lidze w statystyce przechwytów na mecz notując średnio 1.5 steals per game. Co wymaga szczególnego podkreślenia – Kriss jest wystarczająco dobrym defensorem by maskować niedoskonałości Zacha w tym elemencie gry.

Nie myślcie jednak, że zamierzam komuś wmówić (i samemu sobie), że bycie dobrym playmakerem i defensorem sprawia, że mecze, w których Kris ma problemy z punktowaniem nie powinny nikogo martwić. Jednak mimo wszystko należy zauważyć, że w takich spotkaniach Dunn zazwyczaj mocniej skupia się na kreowaniu szans dla innych, i to zasługuje na pochwałę. Natomiast kiedy rzut, mówiąc kolokwialnie „siedzi”, Kriss nie zmienia się z tego powodu w zawodnika z klapkami na oczach, skupiającego się jedynie na tym by skończyć mecz z imponującą linijką. Dunn zawsze w pierwszej kolejności szuka podania. Podsumowując, jego gorsza skuteczność danego dnia nie wpływa znacząco na wynik drużyny kiedy Bulls dysponują pełnym i zdrowym rosterem, a zawodnicy będący pierwszymi opcjami w ataku grają i punktują na swoim poziomie.

krsddddddnnnn.png

Musimy mieć na uwadze, że gracze miewają serie gorszych spotkań czy wahania formy. W szczególności młodzi gracze miewają takie serie i wahania. Kluczowe w takich momentach jest to by nie wpływało to negatywnie na pewność siebie takiego młodego zawodnika. Kris wydaje się być graczem z silnym charakterem i myślę, że obecny stan rzeczy nie wpłynie na niego negatywnie. Wierzę, że Kris wróci do formy, którą imponował w poprzednim sezonie i rozwieje nasze wątpliwości zarówno co do swojej przyszłości w Chicago jak i do przyszłości Bulls na pozycji numer 1. Tak wiem, mi też podoba się Ja Morant ale koniec końców martwi mnie fakt, że obok Zacha miałby grać ktoś kto nie jest tak dobrym obrońcą jak Kris.

Dunn (oby) będzie tu przez długi czas. W zależności od tego jak ułoży się draft będzie albo pewniakiem do pierwszej piątki albo będzie musiał stoczyć walkę o to miejsce z zawodnikiem którego Bulls wybiorą w drafcie 2019 lub podpiszą we Free Agency. Wszystko koniec końców zależy od samego Krisa Dunna i od tego czy zdoła wrócić do formy, która sprawiła, że wielu
z nas pokochała jego grę.

Ciężkie chwile z czasem mijają, a ludzie tacy jak Kris zazwyczaj wychodzą z nich silniejsi. Nie wiem jak Wy ale ja wciąż widzę w Dunnie nie tylko przyszłość Chicago Bulls na pozycji numere 1 ale i potencjalnego lidera drużyny. A może po prostu chcę to tak widzieć i nie jestem obiektywny ? Nie wiem. Wiem natomiast, że zawsze będę trzymał kciuki za sukces Krisa Dunna.

[źródło: chisportsnation.com]

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież