Zaloguj

Zaloguj

DWamoFVV4AEK8no.jpg

Witam w 10 wydaniu Windy City News.
Z okazji jubileuszu serii postanowiłem przygotować dla was niespodziankę i nie wyrobić się z nim w terminie (poniedziałek).
Ostatnie zwycięstwa z Memphis Grizzlies i Atlanta Hawks sprawiły, że nie miałem ochoty brać się za pisanie ale koniec końców udało mi się zmusić do działania. Miejmy nadzieję, że w kolejnym spotkaniu (z Clippers) porażka będzie formalnością.
Dziś przeczytacie m.in. o ingerencji NBA w roster próbujących tankować Bulls, ponownym spotkaniu Derricka z Thibsem, będzie trochę o naszym ulubionym PG (Cameron Payne), przyszłym liderze drużyny w osobie Krisa Dunna (?), niesamowitych fanach z Chicago czy też o przyszłości rozgrywającego swój najlepszy sezon Portisa.
Zapraszam.

NBA czepia się Byków, głupota czy hipokryzja ?

Chicago_releases_statement_after_being_warned_by_the_NBA_for_resting_healthy_players.jpg

Po przerwie na All-Star Weekend Bulls w końcu dali jasno do zrozumienia, że ich celem jest jak najwyższy wybór w drafcie, czego dowodem miało być posadzenie na ławce weteranów Holidaya i Lopeza.
Takie działanie nie spodobało się władzom ligii, które zdają się dosyć wybiórczo podchodzić do zwalczania „tankowania”. W rezultacie ze wszystkich drużyn, które delikatnie mówiąc nie starają się wygrywać swoich spotkań, wspomniani już włodarze postanowili obrać za cel właśnie Chicago Bulls i wystosować ostrzeżenie związane z niewykorzystywaniem w rotacji zdrowych zawodników (RoLo i Holiday).
W odpowiedzi na groźbę Bulls przywrócili do składu wspomnianą dwójkę a John Paxson wystosował odpowiednie oświadczenie, w którym zapewnił, że pozostają w dobrych stosunkach z Adamem Silverem.
Co sądzicie na ten temat ? Nie od dziś drużyny uskuteczniają bezczelne tankowanie i nawet w tym sezonie wiele ekip robi to mniej dyskretnie niż Byki. NBA zdaje sobie sprawę z tego typu działań i od lat nic z tym nie robiono. Rozumiem, że skoro Sixers skończyli przebudowę opartą o tankowanie to czas wprowadzić zmiany wycelowane nie w tych, którzy doprowadzili do konieczności ich wprowadzenia tylko w tych, którzy są zbyt słabi żeby konkurować z czołówką. Przypominam, że w przyszłym sezonie szanse na najwyższy pick nie będą już zagwarantowane przez najgorszy bilans. Jakie macie propozycje na rozwiązania problemu tankowania ?

Nowa umowa dla Portisa na horyzoncie

b500f8020336ea2b07cd7c819dccded7.png

Jeżeli miałbym szukać pozytywów tego sezonu to z pewnością jedną z nich byłby właśnie Bobby Portis. Pomijam oczywiście popisy bokserskie i to, że dzięki niemu pewien brodaty Czarnogórco-Hiszpan mieszka teraz w Nowym Orleanie.
Ten sezon miał pokazać kto z młodych Byków może być kolejnym elementem układanki w nowym projekcie a kogo trzeba się pozbyć i nasz szalonooki Power Forward wyciska maxa z otrzymywanych szans.
Jak donosi Vincent Goodwill z NBC Sports Chicago, front office latem planuje rozpocząć rozmowy z Portisem w sprawie jego nowego kontraktu. Te plany potwierdził sam Fred Hoiberg, który mówił:
„Jesteśmy bardzo zadowoleni z Bobby’ego i myślę, że ugruntował swoją pozycję jako ważna część naszych planów na przyszłość.”
BP udowadnia w tym sezonie, że potrafi odnaleźć się jako lider drugiego unitu wchodząc z ławki a grając w Starting 5 również nie zawodzi. Notuje w tym sezonie średnie (career high) 13.2pts - 6.5reb - 1.6 ast / per 21.5min.
Jedyne co może niepokoić w kontekście przyszłości to fakt, że jego nowa umowa nie będzie należała do najniższych i mam nadzieję, że nie stanie na drodze do podpisania solidnego FA podczas Free Agency 2018 lub 2019.

Derrick Rose w Timberbullswolves

Derrick-Rose-on-expected-role-playing-time.jpg

Stało się to o czym plotkowano od dłuższego czasu - Derrick Rose został nowym graczem Minnesota Timberwolves i tym samym reunion dawnych Bulls stał się faktem - Butler, Rose i Taj pod skrzydłami Thibsa.
„Wiem kim on jest … wiem kim on jest … spędziłem z nim trochę czasu.” Skomentował całą sprawę w swoim stylu, niezbyt wylewnie Tom Thibodeau.
Mówił też „Każda historia ma początek, rozwinięcie i zakończenie. Jest młody (Derrick) i nie wydaje mi się, żeby jego historia już się kończyła.”
Sam Rose wydaje się być nieco sfrustrowany nie tylko tym co dzieje się z jego karierą ale też tym co się mówi i pisze na jego temat. W wypowiedzi dla ESPN dał temu wyraz dosyć dosadnie.
„Moje zdanie na temat tego wszystkiego jest takie: Możesz mieć swoje zdanie na mój temat, mówić, że jestem beznadziejny, że nie umiem grać, że nie umiem rzucać, w porządku. Nie mam z tym problemu. Jeżeli faktycznie tak myślisz to tak myśl, nie potrzebuje Twojego pier*****ego docenienia. Wiem kim jestem. Wiem jakim zawodnikiem jestem. Tak więc ja szanuję Twoje zdanie, Ty szanuj moje i wszystko będzie dobrze. Tak właśnie się czuję.”
Standardowo, trzymamy kciuki za Darka. Dla mnie osobiście oglądanie DR na boisku już od dłuższego czasu jest przykrym przeżyciem. Rose jest dla fanów Bulls uosobieniem wszystkiego tego co „mogłoby się wydarzyć gdyby…”.

Kris Dunn o roli lidera

ct-spt-zach-lavine-kris-dunn-lauri-markkanen-20180310.jpg

Leadership to cecha bardzo ważna u Point Guarda w zwycięskiej drużynie i to coś nad czym stale pracuje Kris Dunn. Sam przyznaje, że jest urodzonym liderem ale przejmując rolę pierwszego PG w Chicago Bulls musiał zaakceptować tę rolę i sprostać oczekiwaniom. Kris rozmawiał ostatnio na ten temat z Joe Cowleyem z Chicago Sun-Times.
„Powiedziałem wszystkim, że do końca sezonu będę starał się dawać z siebie wszystko w tej materii (bycia liderem). Staram się nie tylko robić to na boisku ale też wyrażać swoje zdanie na głos. Po bronionej stronie parkietu wszyscy widzą, że mogę być jednym z najlepszych defensorów w zespole więc moją rolą jest trzymanie obrony w ryzach. Jeżeli coś zauważam to muszę to zakomunikować zespołowi. W ataku staram się wyprowadzać wszystkich na ich pozycję i podejmować właściwe decyzje.”
„Staram się robić swoje. Wszyscy jesteśmy mężczyznami. Jeżeli mam być tym złym to nie mam z tym problemu. Wszyscy wiedzą, że nie mam złych intencji.” mówił Kris Dunn.
Tom Thibodeau stwierdził, że widzi w Dunnie te same cechy i potencjał do bycia liderem, które posiada Jimmy Butler, to całkiem obiecujące porównanie.

Najwyższa frekwencja w NBA

maxresdefault.jpg

W 2018 roku mija 20 lat od ostatniego mistrzowskiego tytułu Chicago Bulls.
Dziś zespół jest jednym z najgorszych zespołów w lidze, a ESPN w przedsezonowym rankingu umieściło nas na zaszczytnym 30 miejscu. Jak się okazało w trakcie sezonu nie jest z nami aż tak źle ale nie jesteśmy też jeszcze ekipą na playoffs. Nie mamy (jeszcze) żadnych gwiazd a w dodatku nawet w tankowaniu jesteśmy tragiczni.
Interesujący więc jest fakt, że mimo tego wszystkiego co dzieje się z organizacją, Bulls są na dobrej drodze ku temu by 9 sezon z rzędu móc pochwalić się najwyższą frekwencją na trybunach.
To tylko pokazuje jak dużym rynkiem jest Chicago i nieustannie dziwi mnie nieudolność w rekrutowaniu topowych wolnych agentów. Fakt, że gwiazdy NBA w swoim prime time nie przychodzą tutaj aby zdobyć wieczną chwałę jako Ci, którzy dali miastu pierwszy tytuł od czasów Jordana jest zastanawiający.
Miejmy nadzieję, że pozyskiwanie topowych FA nie będzie naszym zmartwieniem kiedy już luka jaką jest brak gwiazd w zespole zostanie wypełniona przez naszych rozwijających się i grających na miarę swojego potencjału Markkanena, Dunna, LaVina i resztę.

Markkanen na liście top 25 under 25

2973356.jpg

Aby nieco osłodzić Wam i sobie kolejne idiotyczne wygrane z innymi tankującymi teamami skupmy się na pozytywach. Rebuild w Chicago jest lata świetlne przed innymi tankującymi i zaczynającymi przebudowę ekipami a przyszłość zespołu wydaje się być w dobrych rękach Zacha, Dunna i Lauriego. To właśnie nasz rookie trafił na listę Top 25 graczy poniżej 25 roku życia. Na liście opublikowanej przez ESPN Markkanen znalazł się na 19 miejscu pomiędzy Jamalem Murrayem z Denver Nuggets (20) i Lonzo Ballem (18) z Los Angeles Lakers.
Jak podkreślają autorzy listy, najważniejszym wyzwaniem dla Chicago Bulls będzie teraz odpowiednie zgranie i wykorzystanie wszystkich atutów trójki LaVine – Dunn – Markkanen.

Payne zaczyna przypominać koszykarza

ct-spt-bulls-cameron-payne-20180310.jpg

Najlepszym zawodnikiem Byków w starciu z Detroit Pistons był nie kto inny jak Cameron Payne.
W ciągu 23 minut przebywania na parkiecie zanotował swoje career high - 17 puntków (skuteczność 6/10 from the field i 4/6 3PT), a do tego dodał 2 przechwyty i … 2 straty.
Dajmy chłopakowi szansę do końca sezonu, w końcu w najgorszym dla siebie przypadku a najlepszym dla nas dzięki jego kiepskiej grze wzrośnie nasza szansa na lepszy pick w drafcie.
Waszym zdaniem coś z niego będzie ? Na koniec uczta dla oczu czyli Payne vs Pistons

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież