Zaloguj

Zaloguj

Bridges.jpg

Ostatnie 7 lat to dobry okres dla Villanova Wildcats. Uczelnia mieszcząca się na przedmieściach Filadelfii po cichu wykonywała bardzo dobrą robotę.
Szczególne uznanie należy się trenerowi Wrightowi za jego podejście do szkolenia i filozofię.
Co prawda uczelnia ta nie produkuje taśmowo przyszłych gwiazd NBA, przykładem może być chociażby znany nam z Windy City Bulls Ryan Arcidiacono ale zespół Wildcats wspaniale funkcjonuje jako całość, czego dowodem jest niedawno zdobyte mistrzostwo NCAA. Ich najbardziej znanym "produktem" jest Kyle Lowry.

W tym roku może być inaczej jeżeli chodzi o dostarczanie graczy do NBA.
Jalen Brunson i Mikal Bridges rozgrywają bardzo dobry sezon i eksperci wróżą im odpowiednio drugą i pierwszą rundę draftu 2018.
Możliwe, że to właśnie Mikal Bridges okaże się najlepszym wyborem dla Bulls jeżeli ich pick znajdzie się poza top 5. W internecie można natknąć się na mock drafty, które przypisują drużynie z Chicago właśnie SF z Villanovy.

Screen-Shot-2018-02-20-at-12.59.52-PM.png

Podstawy

Wzrost 6’7’’ (200cm), waga 210 funtów (95kg), zasięg ramion 7’1’’(215cm).
Bridges jest wręcz podręcznikowym przykładem zawodnika „3 and D” na pozycję Small Forward.
W 27 meczach tego sezonu junior z Malvern notuje średnio 16.8 punktów, 5.4 zbiórek, 2.1 asysty, 1.1 blok, 1.6 przechwyt na mecz. Rzuca na skuteczności 48.8% i aż 41.1% za 3 punkty oraz 83% z linii osobistych co daje true shooting percentege na poziomie aż 62.8% (!).
Może się też pochwalić absurdalnym wręcz Box Plus/Minus (BPM) +11.7. Warto dodać, że w tym aspekcie najlepsze sezony w historii NBA rozegrali Michael Jordan i LeBron James a ich BPM wynosiło +12.5 - +13.0.

Co wyróżnia Mikala Bridgesa ?

Zanim przejdziemy do tego co wyróżnia jego grę powinniśmy przyjrzeć się temu czego aktualnie najbardziej potrzebują Bulls, kto zasiada we front office, w jakim typie zawodników zazwyczaj się „zakochują” oraz na obecnej sytuacji w konferencji wschodniej.

W obecnym sezonie mogliśmy już zaobserwować dojrzewanie Lauri Markkanena, rozwój Krisa Dunna oraz to w jakim stylu po kontuzji powrócił Zach LaVine. Można śmiało powiedzieć, że zakładany przez GarPax plan na przebudowę i tankowanie nieco przyspieszył i zapewne uległ zmianie. Wydaje się, że GarPax mogą na poważnie myśleć o powrocie do playoffs i osiągnięcie tego celu już w przyszłym sezonie wcale nie jest szalonym pomysłem, zwłaszcza mając na uwadze wszystkie posiadane przez nich możliwości – picki w drafcie oraz najmniej obciążony budżet w lidze.

Jeżeli chodzi o GarPax, kiedy znajdują się w sytuacji takiej jak ta, która czeka ich już tego lata (wybór prawdopodobnie w okolicach 6-10 z pickiem Bulls i 14-20 z pickiem Pelicans, chociaż oczywiście ciężko to przewidzieć w tym momencie sezonu), można zauważyć tendencję do wybierania zawodników mających za sobą więcej niż jeden sezon w rozgrywkach akademickich.
Od kiedy John Paxson został awansowany na stanowisko Vice President of Basketball Relations w 2003 roku Byki znalazły się w środku loterii 3 razy. W 2003 roku wybrano Kirka Hinricha (senior year) z 7 pickiem, w 2007 Joakima Noah (junior) z 9 pickiem i zeszłego lata z 7 pickiem został wybrany Lauri Markkanen (freshman).
Od 2003 roku Byki wybrali/pozyskali 14 graczy mających za sobą więcej niż jeden sezon w college’u, byli to m.in. Ben Gordon, Jimmy Butler, Taj Gibosn, Tony Snell czy Denzel Valentine. W tym samym okresie wybrano jedynie 7 freshmenów, np. Deng, Rose, Portis czy Markkanen.
Powyższe przykłady zostały przytoczone na potwierdzenie przedstawionej na początku akapitu tezy – 14 do 7 na korzyść graczy mających za sobą więcej niż jeden sezon w NCAA od 2003 roku.

Po tym przydługim wstępie możemy przejść do tego czego Bykom aktualnie potrzeba. Przed sezonem 2018/2019 Chicago Bulls potrzebują zawodników na dwie pozycje – Small Forward i Center. Ekipa z Windy City może wznieść swoją grę na wyższy level dodając mądrego skrzydłowego o profilu „3 and D”, który potrafi odcisnąć swoje piętno na grze zespołu. Ktoś taki może dać Bykom dużo więcej niż młody, perspektywiczny center.

To wszystko prowadzi nas ponownie do głównego bohatera tego tekstu i pytania kim jest Mikal Bridges ? Co go wyróżnia ? Co może wnieść do gry Chicago Bulls ?
Mikal to zawodnik, który powinien być już w tym momencie gotowy do roli gracza „3 and D” na poziomie NBA. To ktoś, kogo każdy trener chciałby mieć w swoim arsenale ofensywnym. Potrafi grać jak Kawhi Leonard czy Jimmy Butler ale wcale nie potrzebuje piłki tak często jak JB by być efektywnym, a my przecież mamy już gości, którzy lubią mieć piłkę. Bridges mógłby stać się nawet drugim lub trzecim strzelcem w ofensywnym systemie Freda Hoiberga.
Im więcej uwagi poświęca się jego grze tym lepiej widać jak dobry jest bez piłki. Spójrzcie na poniższe wideo z początku meczu przeciwko Xavier. W ten sposób udało mu się nabrać obronę rywali 3 razy z rzędu, za każdym razem robiąc to nieco inaczej. Efektywność w grze bez piłki w najlepszym wydaniu.

 

Po bronionej stronie parkietu jest prawdopodobnie najlepszym na ten moment zawodnikiem w NCAA. W NBA ze swoimi warunkami fizycznymi powinien być zdolny nie tylko poradzić sobie pod koszem z wyższym od niego zawodnikiem ale też na skrzydle, nawet z szybszymi od niego guardami. Ktoś taki jak Mikal Bridges to piekielnie trudny obrońca do przejścia kiedy już rozstawi swoje ramiona o zasięgu 7’1’’. Podkreślić też trzeba wysokie boiskowe IQ, dzięki któremu korzysta w pełni ze swoich atutów. Bridges posiada dużą łatwość stawania na drodze podania co często kończy się przechwytem lub zmuszeniem rywala do budowania akcji od nowa.

 

Ważną cechą Mikala jest też to, że nigdy nie odpuszcza. Zobaczcie przykład na filmie zamieszczonym niżej. Początkowo zapobiega rozpoczęciu akcji przez Xavier dzięki ścisłemu kryciu swojego zawodnika na skrzydle i nie pozwala na podanie otwierające. Zespół Xavier ponownie rozgrywa akcję od tyłu. Następnie trzyma się blisko biodra przypisanego mu do obrony gracza i prowokuje faul w ofensywie. Potem próbuje nakręcić tempo i zdobyć łatwe punkty ale zostaje zatrzymany. Wraca pod kosz, dopada do niego dwóch obrońców, oddaje piłkę i ucieka defensorom skupionym na piłce. Na koniec wychodzi na pozycje, pozbawiony krycia dostaje podanie od Erica Paschalla i trafia za 3 punkty.

 

Tego typu sekwencje zdarzeń mają miejsce bardzo często w meczach Villanova Wildcts. To coś czego spodziewają się zarówno ich fani jak i Coach Wright, który bardzo ciepło wypowiada się o swoim podopiecznym:
„On stopniowo staje się coraz lepszy. Wie, że w tym sezonie jest liderem, kapitanem, więc gra z większa swobodą i jest bardziej agresywny. Wie, że to jego kolej i jest gotowy. Ciężko pracował aby poprawić swoją grę, zarówno mentalnie jak i pod względem czysto koszykarskim.”
„To po prostu charakter i inteligencja. Większość dzieciaków pomyślałaby ‘ale co JA będę z tego miał?’ Mikal jest inny, uwielbia być częścią zespołu. Jest wystarczająco mądry by wiedzieć, że staje się lepszy mimo tego, że cały świat może tego nie zauważać. On to wie i zamierza to pokazać.”
Wright porównał rozwój Mikala do byłych graczy Villanova Wildcats – guardów Lowry’ego i Harta. Oboje zostali wybrani w pierwszych rundach draftu. Lowry to obecny All-Star i złoty medalista olimpijski. Hart jest zawodnikiem Lakers.

Wiadomo, że Mikal Bridges nie jest obiektem westchnień kibiców czekających na draft, marzących o o gościach typu Ayton, Young czy Bagley ale nie ma nic złego w wyborze kogoś kto już teraz jest piekielnie solidnym zawodnikiem i posiada umysł i ciało gotowe do rywalizacji w NBA. To czego nauczył się dzięki świetnemu programowi Villanovy pod nadzorem Coacha Wrighta i jego sztabu może być dokładnie tym czego potrzeba młodej drużynie Bulls. Sparowanie Bridgesa z Dunnem powinno skutecznie zatuszować braki Zacha w defensywie i jednocześnie przełożyć się na grę zespołu w ofensywie.
W miejscu draftu, w którym prognozuje się miejsce Mikala jest więcej znaków zapytania niż gwarancji (Bamba, Carter czy Miles Birdges). Mikal Bridges, w oczach ekspertów, wydaje się najbardziej bezpiecznym wyborem w okolicy 6-10 picku.

Mikal Bridges ma 21 lat, rozgrywa swój trzeci sezon na parkietach akademickich, rozwijał się w stojącym na topowym, światowym poziomie programie Villanova Wildcats, w pierwszym roku na uczelni zdobył mistrzostwo NCAA a przed nim są już tylko parkiety NBA.

 

A co Wy myślicie na temat Mikala ? Czy byłby dobrym wyborem i uzupełnieniem naszego „Young Big 3” ?

[źródło: secondcity-sports.com]

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież